Dlaczego Wałęsa musiał być agentem

O czasu do czasu nasi kochani  prawicowi intelektualiści rzucają się do gardła Wałęsie oskarżając go o pisanie donosów na swoich kolegów, o wysługiwanie się PRL-owskiej Służbie Bezpieczeństwa, o to że był agentem „Bolkiem” itd. Głupota tych oskarżeń, jest pochodną dziedzictwa kulturowego polskiej inteligencji – wyssanego z mlekiem matki – polegającego na świętym przekonaniu, że nasi wspaniali bohaterowie z powstań – styczniowego czy listopadowego – nigdy nie składali zeznań, że byli bez skazy. Aniołowie na wiecznych wakacjach. 

 Otóż prawda jest dokładnie przeciwna. Wszyscy – lub prawie wszyscy – których czcimy składali często zeznania bo byli normalnymi ludźmi, bo załamywali się pod wpływem samotności czy strachu przed śmiercią. Wałęsa – o czym trzeba stale przypominać – nie wyznawał ideałów kulturowych czy powstańczych polskich inteligentów. Był robotnikiem, który skończył zawodówkę, ideały polskich inteligentów były mu obce do czasów sierpniowej rewolucji a nawet dalej. Aby zrozumieć jego postawę – postawę przywódcy robotniczego a nie inteligenckiego, musimy cofnąć się do czasów strajków grudniowych z 1970 roku w których Wałęsa brał jako członek jednego z komitetów strajkowych. 

Strajk generalny robotników na Wybrzeżu w sierpniu 1980 roku był przede wszystkim kontynuacją strajków grudniowych z 1970 roku.

 Można powiedzieć, ze ruch sierpniowy był odpowiedzią na tamten Grudzień i na rozwiązania grudniowe. Robotnicy Wybrzeża, robotnicy Szczecina, Gdańska, Gdyni pamiętali swoje błędy z Grudnia 1970 r. Wiedzieli, że nie wolno im wychodzić na ulice. Manifestować czy nawet atakować komitety partyjne. Wiedzieli, że cały strajk musi rozegrać się wewnątrz zakładu. Kto  żył w tamtych latach i miał kontakt z mieszkańcami Wybrzeża wie doskonale, że jednym z najważniejszych tematów rozmów z nimi była tragedia grudniowa. Pamięć ofiar poniesionych w 1970 r. była niezmiernie żywa, a poza tym i to z punktu widzenia zrozumienia historii Solidarności jest najważniejsze, ludzie , którzy zdecydowali się na strajk w Sierpniu 1980 r., byli tymi samymi , którzy podjęli strajk w 1970 r. 

 

Wałęsa była zaangażowany w strajk w grudniu 1970 r i mówił w sierpniu, że ciąży na nim krew jego ofiar. Wądołowski – jeden z przywódców strajku w Szczecinie – wspominał, że wychodził z bramy oblężonej stoczni i szedł w kierunku posterunków wojskowych z podniesionymi rekami, nie wiedząc czy będą do niego strzelać czy nie. Przysiągł sobie wtedy, ze nigdy więcej nie można dopuścić do takiej masakry, jaka się zdarzyła. Lato roku 80-tego było nawiązaniem do wydarzeń roku 70-tego, było ich drugą falą. Druga fala społecznego ruchu zawsze jest silniejsza, ponieważ zawiera w sobie nie tylko reakcje na wydarzenia aktualne, lecz także reminiscencje i – co najważniejsze – uraz wyniesiony z wydarzeń dawniejszych. Robotnicy Wybrzeża wiedzieli, że dali się wpuścić Gierkowi w maliny ; to ich właśnie cała Polska oglądała na ekranach telewizorów rozmawiających z Gierkiem przez wiele godzin. I to ich okrzyk „pomożemy” był hasłem gierkowskiej epoki. 

 

 To ten okrzyk legitymizował partie komunistyczną, ta samą partie na której rozkaz wymordowano ich kolegów i koleżanki. A zatem do pamięci o krwi, do świadomości błędu taktycznego jakim było wyjście ze stoczni i narażenie się na konfrontacje z milicją i wojskiem, doszło także ogromne poczucie winy, że – brzmi to brutalnie – sprzedali się za obietnice lepszego życia, przedstawicielom tej samej władzy, która miała krew na rękach ich współtowarzyszy pracy. Krew jest posiewem historycznym – jak dowodzi tego historia- bodaj najżyźniejszym, ale ta krew w świadomości robotników Wybrzeża została przez nich samych zdradzona.. To ta wybuchowa mieszanka tłumionej  przez poczucie winy pamięci o zamordowanych kolegach była decydującym czynnikiem rozpoczęcia strajku w 1980 roku. I to dlatego właśnie Wałęsa został przywódcą tego ruchu. 

 

W sierpniu 1980 roku w Szczecinie, Trójmieście, na Śląsku, w Elblągu wybuchają strajki nie w pojedynczych fabrykach lecz w wielu zakładach naraz. Komitety Strajkowe tych zakładów – w ramach tej samej aglomeracji  - nawiązują między sobą kontakty i tworzą Międzyzakładowe Komitety Strajkowe, organizacyjny fenomen sprzeczny całkowicie z praktyką i ideologią komunistyczną która –  wg. wszystkich sowietologów – polegała na destrukcji więzi społecznych. Powstanie MKS-ów było dowodem że więzi społeczne w Polsce nie zostały całkowicie zniszczone czyli, ze społeczeństwo polskie nie zostało przez partie komunistyczna zdezintegrowane. 

 

 Czym wytłumaczyć ten samoorganizacyjny fenomen, który wprawił w osłupienie cały świat ? Otóż niewątpliwie dużą rolę odegrało doświadczenie walk robotniczych. Poznań 1956, grudzień 1970, Radom i Ursus 1976 , lecz nie tylko ; rok przed sierpniem 1980 r. Polacy przeżyli pielgrzymkę Jana Pawła II do ojczyzny, która była jakby samoorganizacyjnym wstępem do strajków. W czasie pielgrzymki społeczeństwo polskie na kilka dni odmieniło się całkowicie , zrzuciło z siebie wszystkie sowieckie nawyki, uwierzyliśmy, ze możemy być inni. Odnaleźliśmy się jako Naród. To doświadczenie wpłynęło decydująco na organizacje i przebieg strajków sierpniowych. 

 Tak przedstawiała się w sierpniu 1980 r. sytuacja Narodu Polskiego. Byliśmy – po raz pierwszy od 1945 r. – zintegrowani i oczyszczeni przez Papieża. Ufni. PZPR była natomiast rozrywana – szczególnie od 1975 r. – przez różnego rodzaju walki frakcyjne. Wspólnym mianownikiem frakcyjnych rozgrywek była chęć odsunięcia od władzy E. Gierka. Używano różnych metod. Stefan Olszowski członek KC PZPR w 1979 roku stwierdza na posiedzeniu biura Politycznego, że partia powinna zrealizować postulaty zawarte w „Raporcie o stanie Rzeczpospolitej i drogach do jej naprawy” opracowany przez komitet redakcyjny konserwatorium Doświadczenie i Przyszłość (DiP) w którym byli rewizjoniści, członkowie quasi intelektualnej opozycji krytykują w radykalny sposób rządy ekipy Gierka. 

 Olszowski przegrywa jest relegowany z biura politycznego i wysłany jak ambasador. do NRD (Olszowski zostanie włączony z powrotem do biura politycznego w czasie strajków). Była to jedna z wielu prób wysadzenia z siodła Gierka. Aparat partyjny jest coraz bardziej sfrustrowany liberalną polityką Gierka w stosunku do opozycji, aktor Filipski formułuje wraz z innymi komunistycznymi „jastrzębiami” platformę wewnątrzpartyjną nawołującą do radykalnej zmiany polityki partii wobec KOR-u i KPN-u. Do białej gorączki doprowadza aparat partyjny informacja, że Gierek na każde posiedzenie RWPG bierze ze sobą dwie walizki dolarów by obdarowywać nimi towarzyszy radzieckich wściekłych na niego za tolerowanie opozycji, rewizjonistów i.t.d. Katastrofalna sytuacja gospodarcza, pogłębia wśród komunistów poczucie paniki, szczególnie po wyborze na Papieża kardynała Wojtyły. Wtedy to Władysław Machejek na posiedzeniu partyjnym w Krakowie  wykrzyknął : „towarzysze czapki z głów, pół litra za pazuchę i idziemy księży po dupach całować”.

 Gierek świadomy niebezpieczeństwa poświęca swego wiernego współtowarzysza Piotra Jaroszewicza, który w 1980 r. „rezygnuje” ze stanowiska premiera. „W Polsce frakcje wzięły się znowu za łby. Oznacza to, ze powstaje obecnie nowa wyjątkowa koniunktura na demokratyzacje. /…/. Ale warunkiem niezbędnym do wykorzystania tej koniunktury jest, żeby naród polski nie przyglądał się bezczynnie i obojętnie temu co na szczytach drabiny społecznej wyprawiają jego władcy” stwierdził  Witold Jedlicki omawiając konflikty między t.z.w „Chamami” i „Żydami” w 1961 r.  Sytuacja w 1980 roku się powtarza potwierdzając znaną tezę z politologii, ze im bardziej zdezintegrowana władza tym większa szansa na wywalczenie wolności, szczególnie w sytuacji gdy społeczeństwo odbudowuje więzi społeczne. W połowie sierpnia wybuchają strajki na Wybrzeżu, powstaje MKS, jednak – o czym dzisiaj nikt nie wspomina – 17 największych zakładów Trójmiasta, które także strajkują w początkowym okresie nie wchodzi w skład MKS-u (m.in. Stocznia Remontowa).

 W tej sytuacji władze komunistyczne rozumieją, że mogą nadal uprawiać politykę „Dziel i Rządź”. 18 sierpnia do Gdańska wyjeżdża delegacja rządowa na czele z wicepremierem T. Pyką (ulubieńcem i zaufanym człowiekiem Gierka) która podejmuje negocjacje tylko i wyłącznie z zakładami nie wchodzącymi w skład MKS-u. Osiąga sukces, ponieważ z większością tych zakładów udaje mu się podpisać porozumienia dzięki obietnicy większego zaopatrzenie w mięso Trójmiasta, wprowadzenia 3-letnich urlopów macierzyńskich, podwyżki płac o 1500 zł ! Porozumienia zawarte z 17 zakładami nie wchodzącymi w skład MKS-u – i to jest fakt najważniejszy – nie zostaje zaakceptowane przez Biuro Polityczne KC PZPR.

 Dlaczego ? Otóż frakcje walczące o odsunięcie od władzy Gierka popełniłyby polityczne samobójstwo, bo zwycięstwo Pyki byłoby zwycięstwem Gierka. Dlatego dochodzi do sojuszu między frakcją Kani, Barcikowskiego i Olszowskiego aby ustaleń wicepremiera Pyki nie aprobować. Jakich argumentów użyto i dlaczego w/w zdecydowali się na prawdziwie rewolucyjny krok rozpoczęcia negocjacji z MKS-em. Po pierwsze Kania – odpowiedzialny w ramach KC za MSW - zarzuca na posiedzeniu Biura Politycznego wicepremierowi Pyce : „podjudził  przeciwko partii strajkujących, ze zamiast uspokoić ich, utrudnił nasza sytuacje. Dowodem jego nieodpowiedzialności miało być także to, że straszył zebranych Budapesztem, interwencja wojskową”.

 Zarzuty absurdalne z punktu widzenia ideologii komunistycznej, ważniejszym argumentem było oskarżenie Pyki o nieodpowiedzialność za obietnice podwyżki płac o 30%, co – w.g słów Babiucha premiera rządu i najbardziej dotychczas zaufanego człowieka Gierka – jest podłożeniem miny pod gospodarkę narodową. Kania tryumfuje i to on stawia wniosek, aby rozpocząć pertraktacje z MKS-em. Jakich argumentów użył ? Czym przekonał resztę Biura Politycznego, ze „nie taki straszny wilk jak go malują”. Powtórzmy – Kania w Biurze Politycznym był odpowiedzialny za sprawy MSW czyli dysponował, materiałami na wszystkich członach MKS-u. Dysponował tez teczką Wałęsy i Jurczyka z których – przynajmniej dla komunistów – wynikało, że na czele strajków stoją ich agenci. Ten argument musiał przechylić szalę, ponieważ przekonał członków BP KC PZPR, że przy pomocy swoich agentów będą w stanie kontrolować i w końsu zniszczyć przyszłe związki zawodowe niezależne od partii. Wniosek : warunkiem podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania „Solidarności”, było przekonanie wierchuszki PZPR, że Wałęsa i Jurczyk są ich agentami.

Anna Jagiellonka

 

Dodaj komentarz

Wypełnij ankiete

Czy uważasz, że ustawa "dezubekizacyjna" zgodna jest z zasadami demokratycznego państwa prawa?
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
Total Votes:
First Vote:
Last Vote:

Portal sila-lewicy.pl powstał z inicjatywy niezależnych dziennikarzy z myślą o propagowaniu w przestrzeni medialnej zjednoczenia polskiej lewicy w jedną partię. Uważamy, że tylko silna partia lewicowa powstała z połączenia SLD i Partii Razem (do której dołączą lewicowe czy ekologiczne stowarzyszenia) jest w stanie powstrzymać degradację cywilizacyjną i kulturową jakiej jesteśmy świadkiem pod rządami PiS-u. Likwidacja trójpodziału władzy, podporządkowanie sądów władzy wykonawczej, wzrost nastrojów nacjonalistycznych, a nawet rasistowskich są bezpośrednim efektem rządów PiS -u.

Z przyjemnością nawiążemy współpracę ze wszystkimi, którzy mogliby przyczynić się do tworzenia i popularyzacji serwisu.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.