KOR - historia wojny, która trwa nadal

40 lat temu grupa młodych harcerzy  powołała do życia Komitet Obrony Robotników pierwszą, niezależną od władz PRL  instytucję społeczną. Dzisiaj widzimy coraz wyraźniej, że znajomość  historii i genezy KOR jest niezbędna aby zrozumieć przyczyny toczącej się aktualnie „zimnej wojny domowej” w Polsce, której  korzenie w zalążkowej formie,  ujawniły i wyłoniły na publiczną powierzchnię w latach  1976 – 1978.

Głównymi protagonistami dzisiejszego sporu jest założyciel KOR, Antoni Macierewicz i jego najsławniejszy członek, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, A. Michnik. Konflikt pomiędzy nimi wybucha w momencie wstąpienia A. Michnika do KOR, który po powrocie z Paryża w 1977 roku, gdzie przebywał na zaproszenie słynnego filozofa Sartra, zostaje jego członkiem i natychmiast doprowadza do ostrego starcia  z A. Macierewiczem. 

Jakie było podłoże tego konfliktu? Osobiste? Ambicjonalne? Czy raczej ideowe i polityczne? Obu bohaterów tej opowieści dzieli wszystko. Obaj reprezentują dwie Polski. Komunistyczną i katolicką. Rewizjonistyczną i niepodległościową. A. Michnik – i przepraszam za przypomnienie tej ewidentnej prawdy – jest synem warstwy uprzywilejowanej PRL. Mieszka w najpiękniejszym domu w jednym z najpiękniejszych miejsc w Warszawie, gdzie rezydują komunistyczni dygnitarze,  przyjaciele jego domu to komuniści i byli stalinowcy, jego przyrodni brat był prokuratorem, skazującym młodych AK-owców na ciężkie więzienie. 

Macierewicz reprezentuje Polskę  zawojowaną przez bolszewików, jego Ojciec ginie w okolicznościach do dzisiaj niewyjaśnionych, najprawdopodobniej zamordowany przez SB. Sytuacja osobista bohaterów opowieści determinuje ich poglądy polityczne i społeczne. W ich osobistym konflikcie przegląda się, jak w soczewce, historia podboju Polski przez komunistów, stalinizm i przewrót październikowy z 1956 roku, partyjny rewizjonizm i moralne zwycięstwo Prymasa Wyszyńskiego,  oraz powolne odrodzenie naszego kraju i naszego narodu w czasach rządu Gomułki i Gierka.  

Skład osobowy KOR odzwierciedlał historię PRL. Obywatelami Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej byli partyjni i bezpartyjni, komuniści.  i katolicy, staliniści i  żołnierze WiN. Członkami KOR – dokładnie tak samo. Pisarz J. Andrzejewski, były członek PZPR, zagorzały stalinowiec, autor biblii PRL, powieści pt. „Popiół i diament” wydawanej w masowych nakładach do 1989 roku – zostaje członkiem KOR . S. Barańczak – przyjaciel A. Michnika – był członkiem PZPR do 1975 roku. KOR był zwierciadłem PRL. I A. Macierewicz, który tą instytucję zakładał, który ją wymyślił i doprowadził do jej powstania, miał tego pełną świadomość. KOR był dzieckiem PRL, a nie tradycji niepodległościowej.     

Michnik był radykalnym przeciwnikiem i to od pierwszego dnia swojego formalnego członkowstwa w KOR, A. Macierewicza.  polityk wzbudzający skrajne emocje – bezkrytyczne uwielbienie u swoich zwolenników i radykalną negację, wręcz nienawiść u swoich przeciwników. Dla jednych bohater, główny konstruktor „okrągłego stołu”, który doprowadził Polskę do demokracji i niepodległości. Dla drugich – ukryty i przebiegły stalinista, który dla pieniędzy i  osobistych  oraz  grupowych interesów środowiska „komandosów”, zawarł porozumienie z komunistami, zdradzając  „Solidarność”. 

Między uwielbieniem i potępieniem nie ma miejsca na normalną krytykę czy omówienie poglądów A. Michnika, a jest to konieczne aby zrozumieć konflikt miedzy nim i A. Macierewiczem. Nie był to – jak próbują nam wmówić liczni publicyści – konflikt ambicjonalny i osobisty, wręcz przeciwnie zawarta w nim była prefiguracja dzisiejszej zimnej „wojny domowej” zżerającej od wewnątrz samo pojęcie Narodu. Jeżeli chcemy zrozumieć dzisiejszy spór, musimy sięgnąć do epoki, kiedy on się po raz pierwszy w zalążkowej formie ujawnił i wyłonił na publiczną powierzchnię.  

Charakterystyka tego sporu jest jednak utrudniona, ponieważ zwolennicy A. Michnika nie biorą pod uwagę podstawowych faktów z historii PRL i biografii swego bohatera. Otóż nic nie ujmują talentom, odwadze cywilnej byłych stalinistów i to najzacieklejszych, którzy w latach 1955 -56 stali się rewizjonistami i propagowali idee „demokratycznego komunizmu”, trzeba pamiętać, że swój rozgłos zawdzięczają również faktowi, że w okresie, kiedy opozycja była w Polsce tępiona bezwzględnie metodami policyjno-administracyjnymi, zajmowali oni bezpieczne pozycje wewnątrz partii, przetrwali najgorsze , mogąc się kształcić i rozwijać; ci natomiast spośród nich – jak sam A. Michnik –, którzy dojrzeli w okresie post stalinowskim, również startowali z pozycji chronionych przez ich początkowe poglądy i powiązania.  

 I mimo, że „rewizjoniści” stali się od 1957 rok, dla Gomułko „chłopcami dobicia”  to A. Michnik nie miał żadnych kłopotów z założeniem  oficjalnego, uznanego przez partyjne władze, „klubu poszukiwaczy sprzeczności”, który był  „kuźnią kadr komandosów” czyli dzieci rewizjonistów? Czy jego wielbiciele uznają fakt, że swoja popularność wśród elity artystycznej i zagranicznych korespondentów A. Michnik zawdzięcza także tow. „Wiesławowi”, który go mianował w 1964 roku, w przemówieniu transmitowanym w radiu   głównym wrogiem socjalizmu.  

  Karierę polityczną zawdzięczał A. Michnik nie tylko swoim bezdyskusyjnym zdolnościom, ale także reklamie jaką jemu i „komandosom” zaserwował I sekretarz KC PZPR W. Gomułka. I to nie raz i nie dwa. A. Michnik był więźniem politycznym w PRL – o czym nie chcą pamiętać jego przeciwnicy – ale należał także do 1968 roku do klasy pod każdym względem uprzywilejowanej  - o czym nie chcą pamiętać jego zwolennicy. 

 Michnik był – tak się sam określał – ostatnim dzieckiem polskiego października 1956 roku i partyjnego rewizjonizmu, którego głównym przedstawicielem był prof. L. Kołakowski. Dla A. Michnika w sensie instytucjonalnym rewizjonizm skończył się w 1968 roku, natomiast w sensie ideowym jego idee i analizy w 1976 roku były nadal aktualne. Idee rewizjonizm to podstawowe źródło „demokratycznego socjalizmu” – głównego punktu programu politycznego „lewicy laickiej”  przedstawionego przez A. Michnika w książce pt. „Kościół, lewica, dialog”. 

Otóż w artykule A. Macierewicza pt. „Refleksje o opozycji” drukowanym w nr. 12 „Aneksu” w 1976 roku, będącym teoretycznym i ideowym uzasadnieniem powołania KOR, autor nie tylko zdecydowanie się odcina od wszelkiej rewizjonistycznej genealogii, ale ogłasza ideową śmierć „poprawiaczy socjalizmu” i dokonuje bezwzględnej socjotechnicznej analizy wydarzeń marcowych. A. Michnik zna dokładnie ten artykuł i po jego lekturze wie, że sprzeczności między „komandosami” a grupą „Głosu” są nie do pogodzenia. I trudno się jemu dziwić, że widzi w A. Macierewiczu politycznego „wroga”. Lektura „Refleksji o opozycji”, a przynajmniej znajomość podstawowych tez artykułu jest konieczna by zrozumieć podłoże konfliktu między twórcą KOR i jego najsławniejszym członkiem. 

Już  przy redagowaniu na jesieni 1977 roku, pierwszego numeru pisma „Głos” dochodzi do symbolicznego – konfliktu między jego redaktorem naczelnym i A. Michnikiem. Ten ostatni napisał tekst w którym chwalił politykę Gierka i nazywał go „polskim Suarezem” (portugalski premier, który zaprowadził po rewolucji Goździków w Portugalii, demokrację). A. Macierewicz – zgodnie z demokratyczna kulturą -  zgadza się na opublikowanie tego tekstu pod warunkiem, że ukaże się także tekst polemizujący z szokującymi – nawet dla J. Kuronia - tezami Michnika.  

Michnik z oburzeniem odrzuca tą propozycję. Z perspektywy czasu widać wyraźnie, że szokujące – nie tylko dla A. Macierewicza – tezy artykułu A. Michnika były dobrze przemyślaną prowokacją. A. Macierewicz obojętnie jaką opcje by wybrał – w obu przypadkach ponosił klęskę;  zgadzając się Michnikiem oddawał mu absolutna władzę w KSS KOR, nie zgadzając się, doprowadzał do konfliktu, którego wszyscy chcieli uniknąć. A. Macierewicz wybiera drugą opcję, Michnik występuje z redakcji „Głosu”, a środowisko opozycyjne oskarża red. naczelnego o wywoływanie niepotrzebnych konfliktów z człowiekiem, który opromienił ich działalność w salonach Paryża i Londynu. 

Czy A. Macierewicz, na podstawie książek, artykułów i wypowiedzi A. Michnika, miał prawo sądzić, że program polityczny „lewicy laickiej” nie jest odpowiednim narzędziem do uniezależnienia polskiego społeczeństwa od wpływów ideowych socjalizmu? Innymi słowy czy twórca KOR miał prawo podejrzewać, że „komandosi” i ich mistrzowie – jak  J. Kuroń czy K. Modzelewski – jeszcze w latach 70 –tych inspirowali się nadal marksowskimi a nawet leninowskimi schematami politycznymi, które – same w  sobie – uniemożliwiłyby powstanie w PRL instytucji niezależnych od władzy komunistycznej. Jeżeli opozycja myśli i rozumuje podobnie  jak komuniści, to nie jest opozycją, tylko co najwyżej frakcją w szeroko pojętym obozie władzy. 

Naczelnym zadaniem narodu polskiego, według A. Macierewicza była budowa instytucji niezależnych od władzy. Niezależnych pod każdym względem, także – a może przede wszystkim - ideowym i światopoglądowym. Zbadanie, do jakiego stopnia, idee i analizy polityczne zawarte w książkach A. Michnika z lat 70 –tych, były nadal uzależnione od marksistowsko-leninowskiej ideologii, jest konieczne by analizować konflikt miedzy grupą „Głosu” i środowiskiem „komandosów” na płaszczyźnie programów politycznych a nie na płaszczyźnie taktyki względem władz PRL.  Taktyka „lewicy laickiej” była funkcja jej ideowych korzeni. 

 Relikty myślenia partyjnego – co zrozumiałe i wybaczalne -  są widoczne na pierwszy rzut oka, przy lekturze książek czy artykułów A. Michnika, np. kiedy w „Kościele, lewicy, dialog” pisze o „antykomunistycznej konspiracji”. Pytanie na jakie zamierzam odpowiedzieć nie brzmi: czy idee A. Michnika są – przynajmniej w części - pochodną ideologii marksistowskiej – bo są i inaczej być nie mogło – tylko do jakiego stopnia naczelne postulaty polityczne i kulturowe „lewicy laickiej” wyrastają z marksowskiej i leninowskiej wizji społeczeństwa?  Innymi słowy będę starał się odpowiedzieć na pytanie czy struktura myślenia politycznego A. Michnika była  uzależniona od tej ideologii. 

Zarówno A. Macierewicz jak i przede wszystkim A. Michnik, w swych artykułach, odwołują się do praktyki patriotycznej inteligencji polskiej z przełomu XIX i XX wieku. Bycie spadkobierca tradycji inteligencji jest dla obu polityków, swoista nobilitacją, być może dlatego, że warstw ta została  wspólnymi siłami hitlerowców i komunistów zlikwidowana w latach 1939 -1953. W latach 70 –tych XX w PRL nie było już inteligencji polskiej, funkcjonowała natomiast – stworzona przez PZPR – warstwa urzędnicza, z papierami ukończenia wyższych studiów, która w życiu kierowała się wartościami sprzecznymi całkowicie z ideami klasycznej inteligencji polskiej. 

Inteligencji w PRL już nie było – była ona   likwidowana szczególnie zajadle zarówno przez Niemców dla, którzy inteligenci byli  Żydami i Rosjan, którzy uważali ją za powiązaną z ziemiaństwem. Zwalczana zarówno przez hitlerowców jak i komunistów jako główny nosiciel programu niepodległościowego. Unicestwiana fizycznie  przez Rosjan i Niemców na kresach wschodnich i zachodnich, dziesiątkowana przez Niemców w Generalnej Guberni. Zgładzona w Katyniu przez Rosjan. Dorżnięta przez Niemców w Powstaniu Warszawskim  przy milczącej zgodzie zadowolonych z perfekcyjnej roboty hitlerowców, Rosjan, którzy po takiej hektabombie nie mieli żadnego problemu z jej totalnym zniewoleniem w latach 1945 -1955. Jakie wyobrażenie miał A. Michnik na temat realnego życia inteligenta polskiego z przełomu XIX i XX wieku? 

„Inteligent miał wyjść z kawiarni, pisać nielegalne broszury, redagować nielegalną gazetę, prowadzić nielegalne wykłady na nielegalnym uniwersytecie. W ten sposób miał przełamać swoją samoizolację, miał stać się konstruktorem ruchu robotniczego i mózgiem tego ruchu. Miał być wychowawcą społeczeństwa.”.  

Jest to wizja historii Polski pisana przez pryzmat ideologii partii bolszewickiej, która jako pierwsza uznała się za „mózg” klasy robotniczej i jej „wychowawcę”, żaden polski inteligent z przełomu XIX i XX wieku nie myślał w ten sposób, a ci którzy walczyli o wyzwolenie klasy robotniczej jak np. Wacław Machajski – tworzyli teorie zwalczające uzurpatorskie i dyktatorskie dążenia klasy „inteligentów” wobec robotników. Polski inteligent miał przede wszystkim służyć ludowi a nie go wychowywać. 

Według Michnika natomiast – i ten punkt zgodny jest z teoria partii bolszewickiej wypracowanej przez Lenina – inteligencja miała być „mózgiem i wychowawcą” polskiego ludu. Jest znamienne, że w „Syzyfowych pracach” – Biblii polskiej inteligencji  S. Żeromski – uwiecznił, pod postacią A. Radka, właśnie W. Machajskiego swego przyjaciela i najzaciętszego wroga inteligentów, którzy według niego na barkach robotników zamierzali wprowadzić dyktaturę „wiedzy” nad ludem pracującym.  

Dla Machajskiego najważniejszą własnością jest wiedza i wykształcenie, a równość polegała na umożliwieniu robotnikom w jak najszybszy sposób zdobycia tych wartości. Burżuazja posiadała rzeczy, inteligent wiedzę czyli coś nieporównanie wartościowszego od pieniędzy czy dóbr materialnych. Dla Machajskiego największym wrogiem robotnika nie był kapitalista lecz inteligent, który w jego pismach pełnił role „krwiopijcy ludu”. Jedyną własnością godną tego miana jest wykształcenie, kto je ma ten rządzi, kto go nie ma jest niewolnikiem. „Siła wytwórczą”, która charakteryzuje formacje społeczno-polityczne jest stopień upowszechnienia wiedzy w społeczeństwie. 

Wacław Machajski – zgodnie z wizjami anarchistycznymi Abramowskiego - odwrócił w gruncie rzeczy klasyczne dogmaty marksistowskie : to nie byt określa świadomość, tylko odwrotnie świadomość byt, to nie równość ekonomiczna jest warunkiem równości kulturowej i społecznej, tylko równość kulturowa jest warunkiem niezbędnym równości ekonomicznej. Ta radykalna negacja podstaw ideologii marksistowsko –leninowskiej, mogła zrodzić się tylko wśród warstwy polskiej inteligencji, której naczelna funkcją społeczną było właśnie upowszechnianie wiedzy.  S. Żeromski upowszechnił w swoich pismach także druga cechę polskiej inteligencji jaką było jej dążenie do współodczuwania cierpień polskiego ludu, bez tych prób wczuwania się w los warstw ubogich nigdy nie powstały by pisma i teoria anarchistyczna Abramowskiego, nigdy nie powstałby mit „inteligencji polskiej” do którego tak często i niestety charakteryzując go całkowicie opacznie, odwoływał sie A. Michnik. Inteligent pomagał  robotnikom a nie nimi kierował.  Inteligent polski nie był „konstruktorem ruchu robotniczego” tylko jego współtwórcą czy pomocnikiem. Różnica zasadnicza. Inteligent nie był „mózgiem i wychowawcą”. Inteligent nie rozkazywał robotnikom tylko ich słuchał i starał się ich zrozumieć. 

Wczytajmy się jeszcze raz w definicję „demokratycznego socjalizmu” sformułowaną przez A. Michnika. Czym jest ten ustrój polityczny wymarzony przez autora „Kościoła, lewicy, dialogu”? Demokratyczny socjalizm to: „idee wolności i tolerancji, idee suwerenności osoby ludzkiej i wyzwolenia pracy, idee sprawiedliwego podziału dochodu narodowego i równego startu dla wszystkich; zaś zwalcza: szowinizm i ucisk narodowy, obskurantyzm i ksenofobię, bezprawie i krzywdę społeczną”. Nie trudno zauważyć, że A. Michnik używa w swej definicji pojęć, które służyły propagandzie stalinowskiej do niszczenia w latach 1948 – 1955, nie tylko Kościoła Katolickiego, ale całości kultury polskiej. Takie słowa jak „obskurantyzm”,  „ksenofobia” czy „szowinizm” przylepiano każdemu twórcy, który nie aprobował w 100% ideologii marksistowsko – leninowskiej. Proces „etykietkowania” wybitnych przedstawicieli polskiej filozofii był socjotechnicznym zabiegiem eliminujących ich poglądy z przestrzeni publicznej. 

Anna Jagielonka

 

Dodaj komentarz

Wypełnij ankiete

Czy uważasz, że ustawa "dezubekizacyjna" zgodna jest z zasadami demokratycznego państwa prawa?
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
Total Votes:
First Vote:
Last Vote:

Portal sila-lewicy.pl powstał z inicjatywy niezależnych dziennikarzy z myślą o propagowaniu w przestrzeni medialnej zjednoczenia polskiej lewicy w jedną partię. Uważamy, że tylko silna partia lewicowa powstała z połączenia SLD i Partii Razem (do której dołączą lewicowe czy ekologiczne stowarzyszenia) jest w stanie powstrzymać degradację cywilizacyjną i kulturową jakiej jestesmy świadkiem pod rządami PiS-u. Likwidacja trójpodziału władzy, podporzadkowanie sądów władzy wykonawczej, wzrost nastrojów nacjonalistycznych, a nawet rasistowskich są bezpośrednim efektem.

Projekt sila-lewicy.pl działa na zasadach Non Profit, przy współpracy adeptów sztuki dziennikarskiej oraz wolontariuszy zainteresowanych ewolucją polskiego społeczeństwa i państwa.

Z przyjemnością nawiążemy współpracę ze wszystkimi, którzy mogliby przyczynić się do tworzenia i popularyzacji serwisu.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.