Wojna dwóch pamieci

Dlaczego konflikt – wywołany nowelizacją ustawy o IPN – między Polską i Izraelem, nabiera coraz dramatyczniejszych akcentów? Dlaczego niezręczne słowa sugerujące pomniejszanie roli hitlerowskich kolaborantów w Holocauście, wywołały tak gwałtowne – i dlatego w Polsce niezrozumiałe – reakcje wśród Żydów na całym świecie?

O czym polscy parlamentarzyści zapomnieli przyjmując projekt znowelizowanej ustawy 26 stycznia, dzień przed Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu i w kilka dni po tym gdy telewizja TVN wyemitowała reportaż pokazujący polskich neonazistów? Zapomnieli o pamięci. Zapomnieli o fundamencie tożsamości narodu żydowskiego, który po Zagładzie wziął na siebie zachowanie pamięci o Shoah.

 Był to jakby moralny  obowiązek, wpisany w długie dzieje prześladowań, obowiązek religijny związany z błagalną lamentacja i modlitwą dziękczynną (na wzór Hioba) do Boga, który obiecał ocalić swój naród i ukarać niesprawiedliwość oraz zbrodnię. Cała cywilizowana ludzkość była wdzięczna za tę pamięć i za pieczołowitą opiekę nad archiwami Shoah. Pamięć, według katolickich teologów, jest głównym przedmiotem nauki o Bogu. Pamięć o ofiarach Zagłady jest laicką teologią narodu żydowskiego. Jest jego religią i  dlatego konflikt o kilka niezręcznych słów w ustawie nabiera charakteru wojny religijnej.

 Historia Kościoła Katolickiego pokazuje, że wojny o jedno sformułowane, jedno słowo --  dotyczące np. natury Jezusa Chrystusa -  były najdramatyczniejszym fragmentem rodzącej się chrześcijańskiej cywilizacji. Czy tym razem wojna pamięci, z jednej strony o ofiarach Zagłady, z drugiej zaś o cierpieniach narodu polskiego w latach 1939 – 1953 doprowadzi do powtórnego rozdarcia chrześcijaństwa i judaizmu? Polscy parlamentarzyści, kilkoma sformułowaniami podważyli laicką teologię pamięci narodu żydowskiego i dlatego deputowani Knesetu – izraelski parlament - chcą, by pomniejszanie roli hitlerowskich kolaborantów i innych pomocników Niemców w Holocauście uznać za takie samo przestępstwo jak zaprzeczanie Zagładzie.

  To odpowiedź na nowelizację ustawy o IPN, która przewiduje 3 lata więzienia za oskarżanie Polski o współudział w Holocauście. Pod projektem nowelizacji ustawy o obronie przed tzw. kłamstwem oświęcimskim podpisało się 61 ze 100 posłów. Są wśród nich politycy lewicy i prawicy. Itzik Shmuli, 37-letni deputowany lewicowej Unii Syjonistycznej, stwierdził, że:

  „Wielu Polaków pomagało nazistowskiej maszynie eksterminacji. Wielu o tym słyszało. Polska próba pisania historii na nowo i zamknięcia ust ocalonym z Holocaustu szokuje i jest nikczemna. Nie pozwolimy kolaborantom kryć się za nazistami i wypierać się ich historycznej odpowiedzialności. Niech Polacy i inni, którzy chcą ich naśladować, wiedzą, że dla narodu żydowskiego prawda historyczna nie jest na sprzedaż.”.

 Na razie nie wiadomo, czy i kiedy ustawa zostanie przyjęta przez Kneset. Projektu posłów nie skomentował dotąd rząd Beniamina Netanjahu ani światowe organizacje żydowskie. Jest jednak jasne, że wkroczyliśmy w czas wojny teologicznej. Ustawa o IPN nie została zmieniona w Senacie, a to oznacza, że może dojść do  wybuchu wojny pomiędzy pamięcią żydowską i pamiecią polską. Będzie to nowa forma wojny religijnej.

 Już w tej chwili można zaobserwować w obu krajach odrodzenie się klasycznego antysemityzmu i klasycznego antypolonizmu. Gdyby projekt Knesetu wszedł w życie, to napięte już relacje polsko-żydowskie stałyby się jeszcze trudniejsze. Izraelskie przepisy byłyby bowiem odbiciem nowelizacji ustawy o IPN. Zgodnie z polską nowelą każdy, kto będzie mówił o polskiej odpowiedzialności za Holocaust lub użyje terminu „polskie obozy koncentracyjne”, zostanie wzięty na cel przez polskich śledczych. Podobnie izraelscy prokuratorzy będą mogli postawić zarzuty każdemu, kto będzie twierdził, że Polacy nie mieli z Zagładą nic wspólnego.

 To z kolei może prowadzić do prawnej wojny między obydwoma krajami albo sparaliżować badania naukowe nad historią Holocaustu w Polsce i historią Polski w Izraelu. Efraim Zuroff, szef ścigającego nazistowskich zbrodniarzy Centrum im. Szymona Wiesenthala ujawnił, w artykule opublikowanym przez „Jerusalem Post”,  niepokoje, które nurtują – nie od dziś żydowską i zachodnią elitę intelektualną. Według niego kraje postkomunistyczne mają problem z przyznaniem się do roli, jaką odegrały w Holocauście, ponieważ:

  „Inwestowały wiele, by przekonać świat, że Zagłada była dziełem wyłącznie Niemców i może kilku degeneratów. Od upadku ZSRR mówili, że komunizm był tym samym co nazizm, chcieliby uznać go za ustrój zbrodniczy, ludobójczy. A skoro komunizm był ludobójstwem, a Żydzi byli komunistami, to Żydzi są ludobójcami.”.

 Każde uogólnienie historyczne narażone jest na zarzut, że doprowadza  do nieuchronnych zniekształceń, które zastosowane do np. hitlerowskiej okupacji w Polsce przekształca się w historyczny fałsz. Otóż kraje komunistyczne to nie monolit z jedną i tą samą historią, tylko paleta państw i narodów, których stosunek do komunizmu i nazizmu był skrajnie różny.

  Rumunia była sojusznikiem Hitlera. I to sojusznikiem stosującym praktycznie metody nazistowskie wobec Ukraińców na zajętej przez wojska rumuńskie w 1940 roku, Bukowinie. Słowacja także była sojusznikiem Hitlera. Bułgaria, tak jak Rumunia była sojusznikiem Niemiec, ale już z Węgrami jest kłopot, bo ich dyktator Horthy jest wprawdzie sojusznikiem Niemiec, ale sprzeciwia się wywózce Żydów węgierskich do Oświęcimia, co przypłaca własnym życiem i życiem swojego syna. Czy muszę pisać, ze po wybuchu wojny miedzy Rzeszą Niemiecką i ZSRR takie narody jak Łotysz czy Litwini czynnie wsparli III Rzeszę.

 Efraim Zuroff do worka kraje postkomunistyczne wrzucił zarówno ofiary jak Polacy czy Jugosłowianie i zdecydowanych zwolenników Hitlera jak Rumunii, Bułgarzy czy Słowacy co jest nadużyciem, ponieważ jego słowa  są skierowane głównie  pod adresem Polaków i wyrażają klasyczną żydowską polonofobie, którą – za R. Zimandem – można streścić jako przeświadczenie – a raczej pewność -,że Polacy są przyrodzonymi antysemitami i dlatego brali masowo udział w hitlerowskiej eksterminacji Żydów, która bez polskiego współudziału byłaby niemożliwa, czego dowodzi znany fakt, iż ukrywający się na „aryjskich papierach” Żydzi znacznie bardziej bali się Polaków niż Niemców.

  Ta „wrodzona” zdaniem Polaków polonofobia Żydów zderza się dzisiaj z „wrodzonym” polskim antysemityzmem – zdefiniowanym przez E. Zuroffa, jako przeświadczenie  że według Polaków komunizm był tym samym co nazizm i wszyscy Polacy chcieliby uznać go za ustrój zbrodniczy, ludobójczy. „A skoro komunizm był ludobójstwem, a Żydzi byli komunistami, to Żydzi są ludobójcami.”, który można przeformułować na jasne dla każdego polskiego antysemity twierdzenie, że Żydzi od dawna byli komunistami i nienawidzili Polaków – stąd ich masowy udział w narzucaniu Polsce władzy komunistycznej i ich żarliwa partycypacja  w kierownictwie komunistycznego aparatu represji.

 Być może twierdzą polscy antysemici, że zdarzali się w polskim społeczeństwie szmalcownicy – niezwykle rzadko dodają natychmiast -, ale jak można porównywać ich zbrodnie ze zbrodniami Żydów, którzy po zajęciu wschodnich terenów Rzeczpospolitej przez Armie Czerwoną, pełnili rolę konfidentów wydających w ręce NKWD swoich polskich sąsiadów i znajomych?

 Obie strony oskarżają się o współpracę – na zgubę strony przeciwnej – już to z nazizmem już to z komunizmem to znaczy oskarżają się nawzajem o kolaborację z najbardziej zbrodniczymi reżymami w dziejach świata.

 To dlatego temperatura polemik żydowsko –polskich jest napięta jak struna i w każdym momencie może pęknąć. Historyczny obłęd, który karmiony jest historycznymi paradoksami. Każdy Żyd, polonofob, powie, że to nie on pisze czy mówił o polskim antysemityzmie tylko gen. Grot –Rowecki w wysłanej w 1941 r, depeszy do rządu w Londynie. Warto przytoczyć fragment jego raportu:

„Proszę przyjąć jako fakt zupełnie realny, że przygniatająca większość kraju jest nastrojona antysemicko. Nawet socjaliści nie są tu wyjątkiem. Różnice dotyczą tylko taktyki postępowania. Zalecających naśladowanie metod niemieckich prawie nie ma. Nawet tajne organizacje, pozostające pod wpływem przedwojennych aktywistów Klubu Demokratycznego lub PPS, akceptują postulat emigracji jako rozwiązanie problemu żydowskiego. Jest to dla wszystkich równie oczywiste, jak, na przykład konieczność usunięcia z kraju Niemców. Antysemityzm jest obecnie postawa szeroko rozpowszechnioną.”.

 Wstrząsające zdania – dodam konieczną, dla antysemitów, informację, że gen. Grot- Rowecki nie był Żydem. Co na ten oskarżający Polaków tekst pisany przez polskiego bohatera narodowego odpowie polski antysemita? Odpowie niestety, prawdę; raport generała Grota – Roweckiego powstał na jesieni 1941, kiedy to po inwazji III Rzeszy na ZSRR do Polaków w Generalnej Guberni docierają informacje, że Żydzi na terenach okupowanych przez wojska sowieckie od 17 września 1939 roku, witały entuzjastycznie  krasnoarmiejców i że następnie stawali się pomocnikami w organizowaniu władzy lokalnej.

 Gorzej – jak pisze A. Smolar – pomagali w wyłapywaniu polskich oficerów i przedstawicieli polskiej administracji poszukiwanych przez okupanta. To dzięki ich pomocy zapełniano pociągi wywożące Polaków do obozów pracy na Syberii. To dlatego Polacy wypuszczeni z sowieckich więzień, po zajęciu przez Niemców terenów wschodnich Rzeczpospolitej zorganizowali pogrom Żydów w  Brześciu nad Bugiem.

  Odpowiedź na te zarzuty Żyda polonofoba brzmi dość blado, bowiem twierdzi on, że w obliczu rozbioru Rzeczpospolitej Polski przez Rzeszę i ZSRR, władza sowiecka była równie wroga Polakom co Niemcy z wyłączeniem Żydów dla których głównym zagrożeniem byli hitlerowcy i ich antyżydowska ideologia. ZSRR był przyjacielem Żydów, dlatego Armie Czerwoną witali oni tak entuzjastycznie. Ten dialog głuchch można kontynuować, tylko po co?

 Relacje polsko – żydowskie można scharakteryzować przy pomocy dwóch skrajnych wypowiedzi, zaciekłego antysemity i zapiekłego polonofoba. Pierwszy mówi:

 „Moją babcię torturował Żyd – ubek. Wszyscy Żydzi są łajdakami, komunistami i nienawidzą Polaków”.

 Drugi odpowiada:

  „Kiedy moja babcia wróciła z obozu do Krakowa, to pierwszego dnia usłyszała na ulicy: „Co tej Rufki jeszcze nie dobili?”.

Wszyscy Polacy są antysemitami gorszymi od hitlerowców.”.

Otóż ta druga odpowiedź ujawnia prawdziwe źródło żydowskiego antypolonizmu, nie jest nim zachowanie Polaków w czasie okupacji, tylko ich reakcja – wstrząsająca – na powrót ocalałych z Zagłady Żydów do swoich domów. Były to reakcje nieludzkie, 4 lipca 1946 roku motłoch kielecki zatłukł 41 osób pod pretekstem dokonanego jakoby na chrześcijańskim chłopcu mordu rytualnego: (dziecko miało się odnaleźć nazajutrz).

 Czy była to prowokacja komunistów, którzy chcieli polskie społeczeństwo skompromitować w oczach światowej opinii publicznej na dzień przed sfałszowanymi wyborami? Jeżeli nawet tak to nietrudno zauważyć, że skuteczna prowokacja wymaga dwóch stron: obok prowokujących potrzebni są i sprowokowani. Pogrom kielecki jest nie do pomyślenia bez tłumu uzbrojonego w noże i siekiery, bez tłumu, który wierzy w mord rytualny.

  Przy czym koncentrowanie się na pogromie kieleckim przesłania fakt, że w Polsce anno domini 1945 wywoływano dziesiątki burd wobec powracających z obozów i z ukrycia Żydów. Mordowano ich, gdy wracali do swego miasteczka upomnieć się o swój dobytek, mordowano w pociągach. Dlaczego w Polsce, która była świadkiem straszliwej rzezi trzech milionów swoich synów i 6 milionów Żydów polskich i zagranicznych możliwa była taka konwulsja nienawiści Polaków do ocalałych z Zagłady Żydów?

 W !946 roku dziesiątki tysięcy Żydów opuszcza Polskę rozgłaszając, że my – ofiara hitleryzmu – zaraziliśmy się jego metodami, że jesteśmy gorsi od dzieci Hitlera. Świadectwo Żydów ocalałych z Zagłady, którzy uciekli z Polski po 1945 roku, jest głównym źródłem żydowskiego – szerzej zachodniego – antypolonizmu. Kiedy Polacy to zrozumieją?

Paweł Paleczny

 

Komentarze   

0 #1 momus 2018-02-01 20:06
Powracających z zachodu do kraju żołnierzy Andersa Żydzi w UB też nie witali kwiatami.
Cytować
0 #2 JJJJoannajoanna 2018-02-02 07:19
Sformułowanie "polskie obozy koncentracyjne" wbrew oczywistej prawdzie faktu kłamliwie sugeruje, że to Polacy byli twórcami tych obozów. I każdy uczciwie myślący człowiek, Polak nie Polak, Żyd nie Żyd, powinien poprzeć decyzję o zabronieniu używania tego sformułowania. I kropka. O czym tu dyskutować.
O ile natomiast istnieje potrzeba przyjrzenia się relacji Polacy - Żydzi na tle okrucieństw II wojny światowej i holokaustu, to jest to inna sprawa i nie wolno jej mieszać z tym, co wyżej - a tym bardziej w tak histeryczny i obraźliwy dla Polski sposób. Obraźliwy i dla cierpień narodu polskiego, i choćby dla moich dziadków, którzy z narażeniem własnego życia przechowywali podczas okupacji dwie Żydówki. Ten brak szacunku i zrozumienia dla polskości w sprawach tak zasadniczej i delikatnej natury może tylko napędzać bunt i niechęć - nawet w ludziach dotychczas najprzyjaźniej ustosunkowanych do Izraela, jak ja sama. Zaczynam rozumieć dlaczego tak wielu ludzi na świecie nie lubi Żydów.
Cytować
0 #3 JajJJJJjjn 2018-02-05 11:49
[wiki]W kielcach mordowali UB-cy i NKWD w prowokacji, której celem był atak na polskę w Poczdamie ! Niestety powiela pan komunistyczna pro[agandę, wstyd !b[/wiki]
Cytować
+1 #4 Zeus 2018-02-19 01:16
[quote Sformułowanie "polskie obozy koncentracyjne" wbrew oczywistej prawdzie faktu kłamliwie sugeruje, że to Polacy byli twórcami tych obozów.
Po pierwsze było to określenie w powszechnym użytku w Polsce i nikomu nie sugerowało nic poza położeniem obozów. Nawet Obama użył to z okazji medalu dla Karskiego, który zresztą też używał tego określenia. Po drugie w angielskim "polish camps" nadal znaczy lokację wyłącznie. Paranoja, ale OK. Można nalegać na zmianę nazwy. Tylko że ta ustawa nie jest po to. To było celowe wzniecenie antysemityzmu przez PiS aby odzyskać nadwątlone poparcie nacjonalistów, neo-nazistów i reszty ksenofobów.
Cytować

Dodaj komentarz

Wypełnij ankiete

Czy uważasz, że ustawa "dezubekizacyjna" zgodna jest z zasadami demokratycznego państwa prawa?
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
Total Votes:
First Vote:
Last Vote:

Portal sila-lewicy.pl powstał z inicjatywy niezależnych dziennikarzy z myślą o propagowaniu w przestrzeni medialnej zjednoczenia polskiej lewicy w jedną partię. Uważamy, że tylko silna partia lewicowa powstała z połączenia SLD i Partii Razem (do której dołączą lewicowe czy ekologiczne stowarzyszenia) jest w stanie powstrzymać degradację cywilizacyjną i kulturową jakiej jestesmy świadkiem pod rządami PiS-u. Likwidacja trójpodziału władzy, podporzadkowanie sądów władzy wykonawczej, wzrost nastrojów nacjonalistycznych, a nawet rasistowskich są bezpośrednim efektem.

Projekt sila-lewicy.pl działa na zasadach Non Profit, przy współpracy adeptów sztuki dziennikarskiej oraz wolontariuszy zainteresowanych ewolucją polskiego społeczeństwa i państwa.

Z przyjemnością nawiążemy współpracę ze wszystkimi, którzy mogliby przyczynić się do tworzenia i popularyzacji serwisu.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.