J. Kaczyński - szekspirowski bohater XXI wieku (fragment biografii)

Biografia polityczna prezesa PiS jest fascynująca, ale to nie w polityce i jej zawiłościach kryje się tajemnica  impetu rewolucji, którą dzisiaj przeprowadza, z żelazną konsekwencja, jej przywódca, tylko w tragicznej historii Polski poddanej w latach 1939 -1956 terrorowi dwóch totalitaryzmów; nazizmu i komunizmu. Kult żołnierzy wyklętych, nagły powrót historii do polityki, wywraca do góry nogami zasady, którymi się rządzi klasyczna demokracja liberalna. J. Kaczyński – urodzony w 1949 roku - jest dzieckiem najtragiczniejszego okresu w dziejach Polski. Polski patriotyzm, którego prezes PiS jest wyrazicielem, karmie się tragedią i cierpieniem lat terroru hitlerowskiego i komunistycznego.

 Historia na naszych oczach została powtórnie „spuszczona z łańcucha”, [1] ożyła i bez zrozumienia polskiej dialektyki cierpienia i historii XX wieku, nie możemy zrozumieć dzisiejszych wydarzeń. Twarde jądro narodowej rewolucji Prawa i Sprawiedliwości, stanowią nie wyborcy kupieni socjalnymi obietnicami, lecz ci, którzy w ciągu ostatnich dziesięciu lat – kultywują lub odkrywają tragiczny los Polaków walczących w latach 1939 – 1956  z komunizmem i nazizmem o niepodległość ich kraju. Datą przełomową  są niewątpliwie obchody 60 –lecia Powstania Warszawskiego w 2004 roku w stolicy. Prezydentem Warszawy był wtedy śp. Lech Kaczyński.

Byłem  – w sierpniu 2004 roku – w Warszawie, i któregoś dnia, po pracy, wybrałem się na spacer.  Atmosfera w stolicy przypominała do złudzenia, nastrój trójmiasta w czasie strajków sierpniowych w 1980 roku lub w czasie pierwszej wizyty Papieża w Polsce. Jakimi słowami opisać ten nastrój święta, panujący wtedy w Warszawie? Dlaczego ludzie na ulicach czy w parkach uśmiechali się do siebie i byli uprzedzająco grzeczni? Dlaczego w oczach napotkanych przechodniów widziałem radość pomieszaną z smutkiem, dlaczego te spojrzenia niszczyły w zarodku każdy grymas niezadowolenia czy złości? Miałem wrażenie, że wszyscy ludzie spotkani w Parku Saskim są dobrzy, że musza być dobrzy.

 Niezapomniane chwile. To samo czułem, kiedy 20 sierpnia 1980 roku szedłem pustą ulicą do bramy stoczni im. „Komuny Paryskiej” i zobaczyłem nagle wóz milicyjny, najpierw poczułem w żołądku ucisk strachu, ale w chwilę później młody uśmiechnięty milicjant, na moje pytanie jak iść do stoczni, wskazał mi drogę i życzył powodzenia. To samo czułem gdy klęczałem podczas mszy odprawianej przez Papieża na Placu Zwycięstwa. Od sierpnia 2004 roku następuje, najpierw – prawie niepostrzeżenie – wzmożone zainteresowanie historią okresu stalinizmu, historią bohaterów AK, którzy po okupacji hitlerowskiej są dobijani przez komunistyczny aparat przemocy. Po kilku latach przeradza się w prawdziwy kult żołnierzy wyklętych. Brzmi to może zbyt patetycznie, ale historia polskiego cierpienia z lat 1939 – 1956 ożyła lub raczej wstała z grobu po katastrofie smoleńskiej, która – dla wielu Polaków stała się płomieniem oświetlającym naszą tragiczną przeszłość. J. Kaczyński czuł to przebudzenie polskiej martyrologii  tym mocniej, że w katastrofie smoleńskiej stracił swego ukochanego brata.  Jego osobisty ból , jego osobista tragedia była tożsama z tragedią Polski, dlatego tylko on mógł  symbolizować narodowe przebudzenie Polaków, dlatego tylko on jest dla dużej części narodu polskiego niekwestionowanym przywódcą odrodzenia naszej historii, którą intelektualista z obozu A. Michnika, prof. Marcin Król pogrzebał stwierdzając na początku lat 90 –tych XX wieku, że Polska by być normalna musi zapomnieć o swojej historii.

Kaczyński odwraca i jednocześnie koryguje to twierdzenie twierdząc, że Polska by być normalną musi pozostać sobą, musi pamiętać to co stanowi jej esencję: cierpienie i, mordy dokonane na nas przez Rosjan i Niemców, przez nazizm i komunizm. Bardzo łatwo te słowa oskarżyć o mistycyzm i mesjanizm, ale przypomnijmy – w ogromnym skrócie - co sie działo z nami w latach hitlerowskiej okupacji i w latach stalinizmu, a wtedy być może zrozumiemy, że „ideologia cierpienia” kultywowana przez dużą część polskiego narodu, ma racjonalne podstawy.  

W latach hitlerowskiej nocy i stalinowskich „reform” nazizm  i komunizm próbowały nas zniszczyć lub przetworzyć, tak byśmy się już nigdy jako Polacy nie rozpoznali. Wtedy dokonała się „wielka przemiana” - przekształcenia społeczne, ekonomiczne, kulturowe i estetyczne, które odmieniły całkowicie nasz naród. W latach 1939 – 1956 Polska przeżywa tragiczny okres, nieporównywalny z żadnym innym okresem w naszej historii.  Nigdy żadne społeczeństwo w Europie nie przeżyło podobnych konwulsji. Obozy koncentracyjne, zsyłki, masowe migracje i mordy, destrukcja materialna całego kraju, wypalenie do kości stolicy kraju, morze ruin; Rosja i Niemcy zmieniły Polskę w poligon doświadczalny na którym  testowano najróżniejsze metody unicestwiania materii i człowieka. Znikły całe grupy społeczne, inne zaś zostały pozbawione swoich struktur życia zbiorowego, ukształtowanego w ciągu wieków.

Dwa totalitaryzmy niszczyły nas z rzadko spotykaną determinacją i ogromna większość zniszczeń, mordów i przekształceń, dokonywała się za sprawą Niemców i Rosjan czasem w formie harmonijnej współpracy – jak w latach 1939 -1941 -, czasem zupełnie bez kooperacji, ale zawsze z zadziwiającym w swej konsekwencji kontynuowaniem wątku rozpoczętego przez poprzednika.  [2] Czy Polska została w latach 1939 – 1956, unicestwiona? W dużym – bardzo dużym - stopniu – tak.

Stalin zakończenie podboju społeczeństwa rosyjskiego przez partię komunistyczną w 1934 roku, ujął w formule godnej Tacyta: „”Nie ma już nic do udowodnienia ani nikogo do pobicia.”. [3]. Tej formuły można by użyć w 1955 roku w stosunku do polskiego społeczeństwa. „Nie ma już Polski, jest Polska Rzeczpospolita Ludowa”. Nie ma już Polaków. Kim jesteśmy po siedemnastu latach „wielkiej przemiany”?  

Znikła warstwa ziemiańska, która przez stulecia stanowiła fundament państwa polskiego. W latach 1939 – 41 zniszczona na kresach zachodnich przez Niemców i na wschodnich przez Rosjan, w Generalnej Guberni wydziedziczona przez okupantów i dorżnięta reformą rolną przez nową władzę komunistów. Większość z 20 000 tysięcy dworków, które były ostoją polskości, rozsypały się w pył. Zagłada Żydów – unicestwienie unikalnej cywilizacji, która od XIV wieku  rozwijała się na ziemiach Rzeczpospolitej Polski. Wytępienie Żydów  mobilizuje cały  niemiecki geniusz biurokratyczno-naukowy, który swoje marzenie o wyeliminowaniu na zawsze z historii ludzkości narodu Biblii, realizuje z matematyczną precyzją. 

 Z pejzażu Polski zniknęła specyficzna architektura małych miasteczek zamieszkałych w 50 procentach przez Żydów. Polska zmieniła skórę.  Dzieci urodzone w Polsce po 1945 roku nie zobaczą już drewnianych synagog, których  architektura upodabniała je do wiejskich dworków. Polska jest zrównana z ziemią. W tyglu niemiecko-rosyjskich zbrodni i eksperymentów społecznych wytapia się nowy naród. PRL po 1956 roku jest budowany na hitlerowsko-stalinowskim fundamencie, który do dzisiaj ma jeszcze wpływ na nasz życie. W analizie okresu przerabiania Polaków przez dwa totalitaryzmy, najistotniejsze jest uchwycenie jak przebiegały interakcje obu niszczących sił na poszczególne wymiary „wielkiej kafkowskiej przemiany” naszego narodu.

 Likwidacja przez władzę ludową warstwy kupieckiej w latach 1948 - 1949, była poprzedzona fizycznym zniszczeniem kupców żydowskich przez hitlerowców. Inteligencja;   likwidowana szczególnie zajadle zarówno przez Niemców dla, którzy inteligenci byli  Żydami i Rosjan, którzy uważali ją za powiązaną z ziemiaństwem. Zwalczana zarówno przez hitlerowców jak i komunistów jako główny nosiciel programu niepodległościowego. Unicestwiana fizycznie  przez Rosjan i Niemców na kresach wschodnich i zachodnich, dziesiątkowana przez Niemców w Generalnej Guberni. Zgładzona w Katyniu przez Rosjan. Dorżnięta przez Niemców w Powstaniu Warszawskim  przy milczącej zgodzie zadowolonych z perfekcyjnej roboty hitlerowców, Rosjan, którzy po takiej hektabombie nie mieli żadnego problemu z jej totalnym zniewoleniem w latach 1945 -1955.

Wspólne – fizyczne i duchowe - unicestwienie przez hitlerowców i komunistów inteligencji polskiej ułatwiło Rosjanom likwidację wszelkich form zrzeszeń ludzkich, które istniały „od zawsze”, w większości zakazane lub ograniczone przez Niemców, zostały ostatecznie rozbite przez władzę ludową w latach 1948 - 1950. Tytułem przykładu przyjrzyjmy się jak unicestwiono piśmiennictwo filozoficzne. Istniejący od 1897 roku „Przegląd Filozoficzny”, redagowany przez Władysława Tatarkiewicza, przestał wychodzić w roku 1950. W tym samym czasie zawieszono działalność redagowanych przez Romana Ingardena dwu czasopism: „Kwartalnika Filozoficznego” wychodzącego od 1922 roku i „Studia Philosophica”, którego pierwszy numer ukazał się w 1935 roku. Przestał ukazywać się „Ruch Filozoficzny” wychodzący od 1911 roku, a także „Przegląd Socjologiczny” założony w roku 1930 przez Floriana Znanieckiego i Józefa Chałasińskiego. Na miejsce tych wszystkich czasopism komuniści powołali „Myśl Filozoficzną”, której podstawowym zadaniem było niszczenie polskiej filozofii. [4]. Filozofia marksistowska jest podstawowym narzędziem nowej władzy, której celem jest przemiana polskiego narodu w naród socjalistyczny. W tekście programowym, redakcja „Myśli Filozoficznej” stwierdza z rozbrajającą szczerością: „…stoi przed nami zadanie zwalczania współczesnej rozkładowej filozofii imperializmu – oręża ideologicznego podżegaczy wojennych; zadanie zwalczania imperialistycznej filozofii i socjologii anglo-amerykańskiej,  która stała się ośrodkiem wszystkich obskuranckich i ludobójczych doktryn /…/ Zadania nasze są ściśle związane z kształtowaniem się narodu socjalistycznego w Polsce.”. [5]. Ten cel przemiany Polaków w ludzi socjalistycznych mógł być osiągnięty, tylko pod warunkiem zniszczenia polskiej kultury i polskiej zdolności do samoorganizowania się.

 

Gdyby sporządzić spis organizacji, pism, grup i stowarzyszeń, których los urwał się nagle w latach 1948 -1950, to mielibyśmy tragiczny obraz destrukcji  polskiego społeczeństwa zmieniającego się w  tym okresie w zbiór odizolowanych od siebie tromatycznym strachem osób, przypominającym dziką hordę. Czy jednak Polacy nie stawiali oporu walcowi dwóch totalitaryzmów? Oczywiście bronili się jak umieli, problem w tym, że formy oporu jakie zastosowali wobec hitleryzmu pomagały w indywidualnym przeżyciu, a jednocześnie przystosowywały nas jako naród do najazdu komunizmu, który wykorzystał perfekcyjnie naszą zbiorowa demoralizację z okresu niemieckiej okupacji. Z niezwykłą przenikliwością przestawił ten proces Kazimierz Wyka w szkicu „Gospodarka wyłączona” opublikowanym w 1945 roku. [6] Wyka opisuje w nim, jak wobec łupieżczej polityki okupanta, Polacy wybrali strategię biernego oporu. Robotnikom opłacało się pracować jak najmniej wydajnie; urzędnicy i ludzie wolnych zawodów dorabiali spekulacją; kupcy cynicznie korzystali z profitów, jakie zapewnił im brak żydowskiej konkurencji, zlikwidowanej przez Niemców.

Kwitła korupcja, łapownictwo, kult "załatwiania", a przede wszystkim uzasadnione poczucie, że to nie praca, lecz spryt przekłada się na zarobek. "Gospodarka wyłączona" to gospodarka nieracjonalna, oparta na fikcji, zawieszona w próżni społecznej, odcięta od swoich naturalnych praw, trawiona inflacją.  Co jednak znamienne, diagnoza Kazimierza Wyki ujawniła całą swoją trafność w czasach powojennych. W 1958 roku autor pisał: "W dziesięć lat po skończeniu okupacji hitlerowskiej w całej pełni kwitła w Polsce Ludowej gospodarka wyłączona. Dotąd nie uwiędła, chociaż inni byli jej społeczni partnerzy i swoiste objawy (...). Życie na niby to nie tylko skończona i ograniczona do kilku lat formacja socjologiczna. Kto wie, czy nie dotyczy ona również samego charakteru narodu.". „Wielką przemianę” wybitny krytyk nazywa zmianą „charakteru narodu” – była ona jednak czymś o wiele więcej. Czy nadal nad nami ciąży przerażający cień hitlerowskiej nocy?

Dlaczego mechanizmy życia gospodarczego wypracowane przez naszych rodaków w czasie hitlerowskiej okupacji tak idealnie dostosowały się do zasad wdrażanej w  Polsce,  w latach 1948 – 1955 ideologii komunistycznej? Dlaczego te same mechanizmy odziedziczyła całkowicie odmienna forma państwowości i organizacji społecznej – jaką jest III Rzeczpospolita? Te pytania zadawał sobie cały czas J. Kaczyński, widział on w III Rzeczpospolitej kontynuację ustrojowa i kulturową PRL –u,  i gdy zadawał sobie pytanie – dlaczego tak jest, odpowiedź przychodziła prawie automatycznie: dlatego, że  członkowie  opozycyjnej elity skupionej wokół L. Wałęsy swoje kariery zaczynali w czasach stalinowskich i robili wszystko co możliwe by na ten okres spuścić zasłonę milczenia. Natomiast  dialektyka cierpienia wyznawana przez żelazny elektorat PiS jest bezlitosna – gdy wy budowaliście komunizm, gdy usprawiedliwialiście waszą obecnością w strukturach władzy stalinowskiej mordy, gwałty, zsyłki, głód i destrukcje Polski, nasi ojcowie, bracia,  siostry, matki gniły we Wronkach i na Syberii, byli torturowani i rozstrzeliwani. Gdy wy robiliście komunistyczne kariery, oni ginęli z rąk waszych wychowanków. Kogo żelazny elektorat PiS miał i  ma nadal na myśli? Mazowieckiego pierwszego premiera III Rzeczpospolitej, który w latach stalinizmu robił karierę w PAX i podpisywał listy potępiające biskupa Kaczmarka. Geremka, który w latach 50 –tych na Uniwersytecie Warszawskim pełnił rolę stalinowskiego hunwejbina na którego rozkaz wykańczano psychicznie elitę polskiej nauki. Kołakowskiego mistrza i nauczyciela Michnika i komandosów, który w latach stalinizmu  atakował z pianą na ustach Kościół Katolicki i uczył w partyjnych szkołach tych, którzy następnie mordowali polskich patriotów. A poza tym cała plejada polskich pisarzy – od Konwickiego po K. Brandysa -, którzy nie wahali się porównywać żołnierzy A

 

K. Kuraś - (fragment biografii J. Kaczyńskiego przygotowanej do druku)

[1] Określenie P. Stempowskiego – przyjaciela Marii Dąbrowskiej – i wybitnego masona

[2] Patrz Wacław Wyrwa – „Historia lat siedemnastu – Książka której nie ma” Aneks nr. 41/42/1986 str.224 -230

[3] Patrz Alain Besancon „Świadek Wieku – wybór publicystyki z pierwszego i drugiego obiegu” Zebrał i opracował – Filip Memches – Wydawnictwo Fronda – Warszawa 2006 – Tom 1; artykuł – „Sowiecka teraźniejszość i Rosyjska przeszłość” str. 121 – 153 cytat: str. 145

[4] Patrz Jakub Karpiński -  „Nie być w myśleniu posłusznym” – Wydawnictwo „Polonia” Londyn 1989 rok str. 195 – artykuł pt. „Marksizm w działaniu” str. 79 -97

[5]  Cytat za  ks, Józef Tischner „Polski kształt dialogu” – wydawnictwo „Edition Spotkania” Paryż 1981 – str. 198 –cytat str. 17 -18

[6] Patrz Kazimierz Wyka – „Życie na niby. Pamiętnik po klęsce” - Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984, s. 138-175.

Dodaj komentarz

Wypełnij ankiete

Czy uważasz, że ustawa "dezubekizacyjna" zgodna jest z zasadami demokratycznego państwa prawa?
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
Total Votes:
First Vote:
Last Vote:

Portal sila-lewicy.pl powstał z inicjatywy niezależnych dziennikarzy z myślą o propagowaniu w przestrzeni medialnej zjednoczenia polskiej lewicy w jedną partię. Uważamy, że tylko silna partia lewicowa powstała z połączenia SLD i Partii Razem (do której dołączą lewicowe czy ekologiczne stowarzyszenia) jest w stanie powstrzymać degradację cywilizacyjną i kulturową jakiej jesteśmy świadkiem pod rządami PiS-u. Likwidacja trójpodziału władzy, podporządkowanie sądów władzy wykonawczej, wzrost nastrojów nacjonalistycznych, a nawet rasistowskich są bezpośrednim efektem rządów PiS -u.

Z przyjemnością nawiążemy współpracę ze wszystkimi, którzy mogliby przyczynić się do tworzenia i popularyzacji serwisu.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.