Spowiedź trolla

Publikujemy fragment opowiadania młodego autora o wynajmowanych przez sztaby wyborcze trolli, którzy dzisiaj często decydują o wynikach wyborczych. Autor pisze pod pseudonimem.

Spowiedź trolla

(pisane – 28 grudnia 2015 – przed południem)

Wygrywamy. Który to już raz? Mój ojciec wygrał w 1945 i w 1956 też się utrzymał , nawet 1968 go nie złamał, a ja już go zastąpiłem w 1970 i wygrałem i to jak wygrałem. Medal mi Mietek wręczył za zaganianie roboli pod kule. W 1976 zostałem oddelegowany do drugiej tajnej linii Partii i tam już pozostaje do dzisiaj. Partia niby się zmieniła z PZPR na PiS, ale ludzie ci sami – identyczni podobni do mnie jak dwie krople wody. Tak samo mówią. Tak samo myślą. Czuje się wśród nich jak ryba w wodzie. Która to już młodość? Trzecia czy czwarta?

 I cały czas trzeba dokańczać rewolucję, której w swoim czasie nie dokończono. Tym razem się uda. Jesteśmy prężni, zwarci, gotowi – jak jedna drużyna, prowadzona żelazną ręką Wodza. Na moich oczach i przy moim współudziale dokonuje się Sprawiedliwość Dziejowa. Kolejny raz. Zapomniałem już który – ale walka zapowiada się wspaniale. Gdy kilka lat temu dostałem od swoich przełożonych rozkaz przeniknięcia w szeregi wroga to nigdy nie przypuszczałem, że wróg stanie się moim przyjacielem, drugim wcieleniem rewolucji. Zostałem przeszkolony i zacząłem u moich nowych pracodawców pracować jako troll. Było wesoło – ja byłem odpowiedzialny jeszcze kilka miesięcy temu za uwalenie Gajowego. Robótka cacy. Ja i moi podkomendni załatwiliśmy ludzi Gajowego i jego samego w try miga. Premie wypłacili. Wódz pochwalił.  

Znalazłam dzisiaj wpis w Internecie, którego autorem mogłabym być ja sama, nawet przez chwilę pomyślałam, że to ja go napisałam tylko w nawale  pracy, którą wykonuje o tym kompletnie zapomniałem, a teraz on dotarł do mnie, przerzucany z portalu na portal, z łącza na łącze jak elektroniczny donos złożony na samą siebie przed anonimową internetową publiką, która każde kłamstwo traktuje jak prawdę a każdą prawdą podciera sobie tyłek. Rozpoczęłam pisanie jakbym była kobietą by po chwili przeistoczyć się w faceta, a  przecież najprawdopodobniej jestem mężczyzną udającym kobietę, a może na odwrót, chyba jednak już tak długo odgrywam w Internecie wzburzoną kłamstwami  raz emerytkę a innym razem niezaspokojonego seksualnie nastolatka, że już sama nie wiem kim jestem i jeżeli – jakimś cudem zapomnę kłamać, co należy do podstawowych umiejętności w mojej profesji i zacznę pisać prawdę to wtedy ktoś czytający moja spowiedź, dowie się kim naprawdę jestem – kobietą czy mężczyzną. Gdy piszę się prawdę, w gramatyce – jak w lustrze ustawionym na wiejskiej drodze -odzwierciedla się płeć, ale na razie nie wiem kim jestem, kobietą czy mężczyzną. Mój sex jest jak kameleon w zależności od pory dnia i humoru raz jestem tym,  innym razem inną.

Z zawodu jestem trollem, to znaczy kiedyś w dawnych dobrych czasach, takiego faceta czy taką panienkę jak ja nazywało się donosicielem, donosicielką, szpiclem, prowokatorem, prowokatorką dzisiaj natomiast  dzięki komputerowi mój zawód nabrał swoistego blasku i technicznej nobilitacji. Troll prowokatorka elektronicznej cywilizacji – to brzmi dumnie. Na czym polega moja praca? Na wywoływaniu kłótni miedzy internautami co mój szef nazywa uczenie „tworzeniem informacyjnego szumu” , a ja pierdoleniem tego gigantycznego burdelu jakim jest internet lub nadstawienie dupska kamerom-kutasom ukrytym w komputerze które pieszczą cały czas nasze stęsknione wirtualnych dotyków ciała.

Ludzie,  siadają rano przed szklanymi ekranami i marzą by pogadać, porozmawiać, – moim zadaniem natomiast jest przeszkodzić im w rozmowie, nie dopuścić do dyskusji tylko doprowadzić do kłótni o to czy Żydówki maja boberki w pionie czy w poprzek  Każdą dyskusje w tym 51 stanie USA można zmienić w dom wariatów, wystukując na klawiaturze magiczne słowo „Żyd”. Polacy natychmiast  głupieją i zapominają, że dyskutowali o tym czy kapitalizm jest lepszy od socjalizmu czy na odwrót. Cel osiągnięty, jak zawsze dzięki Żydom.  Dyskutować mogą narody cywilizowane, a nie wy głupie Polaczki z amerykańskiej kolonii nazywanej III Rzeczpospolitą. Wy macie sobie wymyślać od agentów i impotentów, taki jest jedyny przywilej niewolników. Każdy – a imię ich legion - kto rodzącą się w bólach dyskusję sprowadza do problemu agentury – jest naszym wiernym sojusznikiem.

 My Amazonki z kutasami, bojowniczki o wyzwolenie Polski z łap amerykańskich imperialistów podbiliśmy już kulturowo cały prawicowy elektorat.    Premia od naszych mocodawców zapewniona.   Dzięki mojej ciężkiej i wyczerpującej pracy,  internauci maja się zagryzać słowami, rozstrzeliwać zdaniami, wieszać przeciwnika na przecinkach i spójnikach, podrzynać stadem przymiotników, gardła oponentom. Mam ich zmienić w worek kartofli. I osiągam zadziwiająco dobre rezultaty. Jak napisał mój ulubiony pisarz, zmieniam   elektroniczny raj w kulturową pustynię, po której grasują hordy gejów uzbrojonych w niewidoczne gołym okiem komputery.

My trolle wyzwolimy głupich Polaczków od nich samych i zapewnimy im szczęście i dobrobyt. Ja troll pracujący – w pocie czoła –  dla dzisiejszych polskich patriotów muszę jednak wyznać prawdę. Co miało być zapomniane, niech będzie przypomniane - uważam upadek PRL  za największą tragedie w dziejach Polski. Takie jest moje zdanie, za to jestem płacona i temu powołaniu pozostaje wierna od 40 lat. W latach 70 –tych, kiedy jako świeżo upieczona absolwentka socjologii, zaczynałam moją karierę w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, nie mogłem się nadziwić naiwności moich kolegów, którzy w tym samym czasie zakładali opozycję demokratyczną w naszym ukochanym kraju. Od początku ministerstwo sterowało nimi jak marionetkami w teatrze lalkowym, pociągało się za odpowiedni sznurek i wykonywali wszystko co planowaliśmy. Co do joty. Co do przecinka. Byli naszymi aktorami a sztukę reżyserowaliśmy my pracownice Służby Bezpieczeństwa, rzecz jasna wszyscy moi koledzy i koleżanki ze studiów myśleli, że robię doktorat o przyczynach alkoholizmu w hotelach robotniczych ulokowanych na obrzeżach Huty Katowice– który zresztą napisałam z wynikiem celującym -, ja natomiast byłam już wyszkolonym „szczurem” czyli agentką mającą za zadanie dezintegrować i skłócać tych urodzonych paranoików zwanych – nie wiadomo dlaczego – opozycjonistami.

 Jaka to była łatwa i przyjemna praca! Wystarczyło przygotować tylko, krótka notkę, o tym, że opozycjonista X szczery patriota i antysemita, redaktor tygodnika „Stolica”, znał osobiście generała Moczara i wyszeptać w tańcu tą informację na ucho chłopcu, która zaspakajał seksualnie starsze aktorki i pisarki z KOR by doprowadzić do jej rozbicia. Medal wtedy od Mietka dostałam i bukiet róż.  Dzisiaj czekamy na rozkaz powtórnego wyzwolenia naszej Ojczyzny Polski Ludowej z wrażych łap finansowego imperializmu. Zrobimy im z mózgów sieczkę. Serwery już się grzeją – jak niegdyś silniki czołgów - od nadmiaru informacji, bajty i bity gotują się do ataku na zaplecze organizacyjne wroga, a my trolle dokonujemy ostatniego przeglądu naszej bomby informacyjnej, która rozpierdoli w pył i proch cały system obronny tego bękarta kontrrewolucji 1989 roku. Hakkomy (skrót od hakerów i komsomolców) dopasowały już wszystkie klucze do furtek serwerów kontrolowanych przez CIA, wystarczy tylko sygnał a zalejemy ten zniewolony przez żydowskich bankierów z Nowego Jorku, naród deszczem  zer i  jedynek, które wyczyszczą mózgi Polaczków z resztek zdolności kojarzenia faktów.

Czekamy na sygnał rozpoczęcia akcji „Wyzwolenie” tak samo niecierpliwie jak czekała młodzież AK -owska na informacje o wybuchu Powstania. Jesteśmy wybawicielami. My staruszki na emeryturze czujemy się powtórnie pionierami i komsomolcami, którzy maszerując w wyrównanych szeregach rzucają niewidzialnymi granatami z fałszywymi informacjami w okopy wroga. Już niedługo znowu zawiążemy na szyjach czerwone chusty i wdepczemy w ziemie naszych wrogów tak jak rozdeptuje się na brudnej podłodze szeregi karaluchów. Myśleliście skurwysyny, że pokonaliście komunizm? Nie można pokonać czegoś co siedzi w środku was,  zżera wam wnętrzności i zatruwa wasze wiecznie skacowane szare komórki. My was  wyleczymy. Komunizm nazwiemy Patriotyzmem. Socjalizm nacjonalizmem. Karła Wodzem.

Alfred Pożarski

Dodaj komentarz

Wypełnij ankiete

Czy uważasz, że ustawa "dezubekizacyjna" zgodna jest z zasadami demokratycznego państwa prawa?
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
Total Votes:
First Vote:
Last Vote:

Portal sila-lewicy.pl powstał z inicjatywy niezależnych dziennikarzy z myślą o propagowaniu w przestrzeni medialnej zjednoczenia polskiej lewicy w jedną partię. Uważamy, że tylko silna partia lewicowa powstała z połączenia SLD i Partii Razem (do której dołączą lewicowe czy ekologiczne stowarzyszenia) jest w stanie powstrzymać degradację cywilizacyjną i kulturową jakiej jesteśmy świadkiem pod rządami PiS-u. Likwidacja trójpodziału władzy, podporządkowanie sądów władzy wykonawczej, wzrost nastrojów nacjonalistycznych, a nawet rasistowskich są bezpośrednim efektem rządów PiS -u.

Z przyjemnością nawiążemy współpracę ze wszystkimi, którzy mogliby przyczynić się do tworzenia i popularyzacji serwisu.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.