Antoni Macierewicz znika z polskiej polityki. Wieczny rewolucjonista swoimi pomysłami i swoją ideologią polocentryzmu już nie będzie zatruwał polskiej polityki. A. Macierewicz ponoć założył Komitet Obrony robotników. Być może, jednak KOR swoje istnienie i swoja sławę zawdzięcza nie Macierewiczowi tylko J. Andrzejewskiemu autorowi „Popiołu i diamentu” – Biblii PRL –u. Przypomnijmy fakty. 

 23 września 1976 roku powstał Komitet Obrony Robotników, pierwsza niezależna instytucja w PRL. Pod komunikatem powołującym do życia KOR podpisali się jego członkowie i założyciele, miedzy innymi: Jerzy Andrzejewski, Jacek Kuroń, Antoni Macierewicz i inni. Jedynym członkiem założycielem KOR, znanym szerszej publiczności, był J. Andrzejewski autor obowiązkowej lektury szkolnej pt. „Popiół i diament”, będącej Biblią PRL –u, pierwszym i podstawowym dziełem literackim, które sankcjonowało i legitymizowało władzę komunistów w Polsce. O reszcie członków KOR, przeciętny obywatel PRL –u nie wiedział nic lub prawie, tylko środowiska inteligencji warszawskiej czy krakowskiej mogły zidentyfikować kim jest J. Kuroń czy S. Barańczak. 

PiS, który osiąga w sondażach innych pracowni wyniki oscylujące wokół 40% wyborczego poparcia, według badania Kantar Millward Brown dla Faktów”TVN i TVN24 przeprowadzonych 27 marca na próbce 1001 osób, odnotowuje spadek do poziomu 28 proc. W tych samych badaniach PO uzyskuje 22% a SLD 9 %. Czy te wyniki są wiarygodne dowiemy się, kiedy inne pracownie opublikują rezultaty swoich badań, jednak jedno wydaje się pewne; do elektoratu PiS czy raczej do jego zwolenników dotarła informacja, że ich partia jest dokładnie taka sama jak PO i inne partie III Rzeczpospolitej. 

Przeciwnikiem lewicy – SLD, Partia Razem, Zieloni – jest nie tylko PiS, ale także PO, która przez osiem lat rządów wyznawała ideologię skrajnie liberalną, którą można podsumować hasłem – prywatne zawsze jest lepsze od publicznego, co uruchomiło w Polsce procesy korupcyjne na niespotykaną skalę. W cyklu artykułów przedstawimy najbardziej szokujące aspekty licznych afer korupcyjnych z lat 2007 – 2015

Polska jest bezbronna. Przez ostatnie 10 lat informatyzacją administracji publicznej rządzili amatorzy, którzy jeszcze bardziej zdezorganizowali systemy informatyczne. Następny atak informacyjno-informatyczny Rosji przeciwko Polsce, będzie wymierzony w nasza infrastrukturę informacyjna państwa czyli w nasze systemy administracji publicznej – typu POLTAX, e-pułap, PESEL. Doprowadzi to do dezorganizacji naszego kraju, do upadku państwa, a o to właśnie chodzi Putinowi by skompromitować ostatecznie III Rzeczpospolitą w oczach jej obywateli. 

40 lat temu grupa młodych harcerzy  powołała do życia Komitet Obrony Robotników pierwszą, niezależną od władz PRL  instytucję społeczną. Dzisiaj widzimy coraz wyraźniej, że znajomość  historii i genezy KOR jest niezbędna aby zrozumieć przyczyny toczącej się aktualnie „zimnej wojny domowej” w Polsce, której  korzenie w zalążkowej formie,  ujawniły i wyłoniły na publiczną powierzchnię w latach  1976 – 1978.

Głównymi protagonistami dzisiejszego sporu jest założyciel KOR, Antoni Macierewicz i jego najsławniejszy członek, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, A. Michnik. Konflikt pomiędzy nimi wybucha w momencie wstąpienia A. Michnika do KOR, który po powrocie z Paryża w 1977 roku, gdzie przebywał na zaproszenie słynnego filozofa Sartra, zostaje jego członkiem i natychmiast doprowadza do ostrego starcia  z A. Macierewiczem. 

W I Rzeczpospolitej Żydzi – o czym nikt prawie nie pamięta –posiadali przywileje, jakich nie mieli ani mieszczanie ani chłopi – przyznawano im bowiem szlachectwo w razie gdyby nawrócili się na wiarę chrześcijańską, odwołując grzech bogobójstwa. Z tego przywileju Żydzi korzystali wyjątkowo rzadko. Znamy tylko jeden przypadek masowego nawrócenia Żydów: w połowie XVIII wieku 500 rodzin żydowskich pod wodzą – wspomnianego wyżej -  Jakuba Franka, który uznał boskość Jezusa przeszło w  1751 roku we Lwowie na wiarę chrześcijańską i zostało przyjętych do stanu szlacheckiego.

Być może to zdarzenie miało przełomowe znaczenie dla kultury polskiej, ponieważ wśród potomków po kądzieli nawróconej rodziny Majewskich miał się znaleźć A. Mickiewicz, narodowy polski poeta. Czy autor „Pana Tadeusza” był Żydem? Według prawa rabinicznego tak, ponieważ za Żyda uważa się każdego kto ma matkę Żydówkę – co potwierdził sam poeta, który tak siebie samego scharakteryzował w „Dziadach”: „Z matki obcej, krew jego dawne bohatery -  A imię jego czterdzieści i cztery”. „Matka obca” to nikt inny jak jego własna matka Barbara Majewska.

PiS likwiduje demokracji  w Polsce od dwóch lat. I  w końcu zlikwidował.  Aparat sprawiedliwości podporządkowany jest – jak w każdym kraju policyjnym – partii sprawującej władzę wykonawczą. Trójpodział władzy w Polsce nie istnieje. Zwycięstwo PiS –jest całkowite. CBA zmienia się – na naszych oczach – w policje polityczną.

Dzisiaj 2 marca 2018 terroryści islamscy zaatakowali ambasadę francuską i Instytut Francuski w centrum Ouagadougou, stolicy  Burkina Faso. Wiadomo,że zamachu dokonało pięciu uzbrojonych po zęby, mężczyzn, wiadomo także, że najpierw eksplodowały na parkingu – według dziennika Le Monde – dwa samochody wypełnione dynamitem. Następnie – według świadków – z innego samochodu wysiadło pięciu mężczyzn, którzy zaczęli strzelać do przechodniów i do ochrony ambasady francuskiej. Terroryzm islamski, o tym wiedziały wszystkie zainteresowane służby – uaktywnił się po upadku Państwa Islamskiego, jego bojownicy rozpoczną w tej chwili zamachy terrorystyczne w Afryce i Europie. Nadal jednak nie wiemy jakie są przyczyny terroryzmu islamskiego? Dlaczego ten – najważniejszy problem dla istnienie cywilizacji europejskiej – jest nadal niezrozumiały przez polityków ale także większość obywateli Europy i Ameryki? W poniższym artykule postaram się odpowiedzieć na te pytania, licząc na dyskusje ze strony czytelników.

W niedzielę 25 lutego, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk poinformował, że „ustawa pozwalająca odebrać stopnie oficerskie takim osobom jak Jaruzelski czy dowódca plutonu egzekucyjnego Inki” będzie pierwszym punktem posiedzenia 1 marca. Szef Kancelarii Premiera dodał, że „generał Jaruzelski przysłużył się jak najgorzej nie tylko Wojsku Polskiemu, ale i Polsce, więc pewną koniecznością historyczną jest zamknięcie tego tematu, jakim jest odebranie stopnia generalskiego”. Zanim jednak antykomunistyczna dyktatura PiS uchwali to „prawo” to najpierw powinna zapoznać się z historią LWP, bo na razie raz po raz udowadnia, że nie ma pojęcia o tym temacie, że o realnym funkcjonowaniu PRL nie wie nic i dodajmy nigdy nie wiedziała zbyt wiele. 

Polacy są oburzeni, kiedy słyszą, że Żydzi – dość często – twierdzą, że nasi rodacy podczas okupacji byli „gorsi od nazistów”. Z wywiadu udzielonego TVN przez izraelskiego dziennikarza Bergmana, własnie ten zwrot – powtarzany przez niego kilkakrotnie – zostanie przez polskie społeczeństwo zapamiętane, tak samo jak przez Żydów z wypowiedzi premiera Morawieckiego zostanie zapamiętane tylko wyrażenie „żydowscy sprawcy”. Hasło „Polacy byliście gorsi od nazistów” wywołało w Polsce oburzenie i będzie ono skutkowało wzrostem nastrojów antysemickich, co z jednej strony gwarantuje PiS – owi zwycięstwo w najbliższych wyborach, z drugiej zaś wykopie topór wojenny między narodami będącymi głównymi ofiarami nazizmu.

Izrael – w dużym stopniu - zawdzięcza Polsce swoje powstanie. Gdyby nie polityka działaczy sanacyjnych i samego Piłsudskiego państwo Izrael powstałoby o wiele później. To my dostarczyliśmy im kadr oficerskich, to my przeszkoliliśmy żydowskich bojowników (dzisiaj nazywa się takich ludzi terrorystami), to my i nasza historia była natchnieniem dla żydowskich nacjonalistów. Czy premier Izraela Binjamin Netanjahu o tym zapomniał? Czy nie zna historii własnego kraju, własnej partii? Czy nie wie, że żydowscy bojownicy o wolność Izraela inspirowali się walką Legionów Piłsudskiego i są spadkobiercami i uczniami polskiej walki wyzwoleńczej? Czy izraelskich polityków nagle – dotknęła zbiorowa amnezja? 

Wychowani jesteśmy w micie Polski heroicznej, Polski walczącej o wolność z dwoma totalitaryzmami – nazizmem i komunizmem. Nie chcemy pamiętać, że Polska heroiczna nie obejmowała większości narodu. Myślimy do dzisiaj, że każdy Polak był patriotą i że każdy Polak nie myslał o niczym innym, tylko o walce z hitlerowskim najeżdcą. To fałsz i nieprawda. Każdy Polak myślał o przeżyciu w warunkach terroru odbierającego oddech. Każdy Polak oddychał stężonym strachem, który go demoralizował. Terror hitlerowski wyzwalał nie tylko postawy heroiczne, ale przede wszystkim demoralizował polski naród. Z niezwykłą przenikliwością przestawił ten proces Kazimierz Wyka w szkicu „Gospodarka wyłączona” opublikowanym w 1945 roku. [1] 

W cyklicznym programie TVP1 „Warto rozmawiać” wystąpili wczoraj red. Naczelny tygodnika „Do Rzeczy” Paweł Lisicki i red. Portalu Onet.pl pan Węglarczyk. To co było szokujące w wypowiedziach red. Lisickiego, to fakt, ze całą awanturę o nowelizację ustawy o IPN, sprowadzał do aspektu propagandy. Bolało go, że propaganda polskiego cierpienia jest tak mało upowszechniona na świecie i oskarżał o to głównie polskie elity opozycji demokratycznej, które po 1989 roku zdobyły władzę w Polsce i ten problem kompletnie olały. Jego reakcje i wypowiedzi to były refleksje partyjnego aparatczyka, który ze wszystkich sił broni interesu swojej partyjnej mafii. 

Na oficjalnym portalu CBA ukazała się dzisiaj następująca – i dodajmy tryumfalna – informacja o zatrzymaniu prezydenta Tarnobrzega: 

„Agenci z Delegatury CBA w Rzeszowie zatrzymali w środę „na gorącym uczynku” Prezydenta Tarnobrzega - tuż po tym, jak przyjął 20 tysięcy złotych łapówki. Cała ta kwota została ujawniona i zabezpieczona w trakcie przeszukania w jego służbowym gabinecie.  

Prowadzący sprawę agenci CBA ustalili, że Prezydent Miasta Grzegorz K. w zamian za korzyść majątkową miał wydać pozytywną decyzję związaną z warunkami zagospodarowania przestrzennego w mieście. Funkcjonariusze Biura przeszukali pomieszczenia w Urzędzie Miasta Tarnobrzega i mieszkanie Grzegorza K. Przesłuchano osoby mogące mieć związek ze sprawą, zabezpieczono  dokumenty.   

Tygodnik „Do Rzeczy” postanowił podjąć rękawicę rzuconą przez absurdalny filmik – zresztą już usunięty z Internetu - The Ruderman Family Foundation w którym mówi się o „polskim Holkauście” i zaproponował Polakom by upowszechniali w sieci poniższy „Apel”, cytujemy ten kuriosalny dokument, który upowszechnia takie same kłamstwa jak brednie amerykańskich Żydów z fundacji The Ruderman Family Foundation  :

Kim jest M. Morawiecki? Dlaczego w momencie kryzysu kulturowego – bo tak można nazwać to wszystko co się dzieje w relacjach żydowsko – polskich, po uchwaleniu nowelizacji ustawy o IPN – zachowuje się jak słoń w składzie porcelany? Dlaczego mamy wrażenie, że on – z wykształcenia historyk – nie zna historii własnego kraju? Pierwsza odpowiedź jaka się narzuca każdemu kto przeżył ostatnie pół wieku, jest ewidentna; premier M. Morawiecki jest dzieckiem, niezwykłego w historii naszego kraju, sukcesu, Polski. 

Premier Mateusz Morawiecki jest synem Kornela Morawieckiego, założyciela „Solidarności Walczącej”, kreowanego dzisiaj na narodowego bohatera. To co jest szokujace to fakt, że M. Morawiecki pracę magisterska z historii obronioną w 1992 roku na Uniwersytecie Wrocławskim pisał własnie o ojcu i jego organizacji. Tytuł pracy: Geneza i pierwsze lata „Solidarności Walczącej”. Już pierwsze zdanie pracy magisterskiej zdumiewają:

 „Pisanie pracy z historii najnowszej, historii ostatnich lat, ma swoje wady i zalety. Zasadniczą wadą jest niezakończenie procesu dziejowego, a co za tym idzie, niemożność spojrzenia na zachodzące zmiany i wydarzenia z perspektywy kilkunastu, kilkudziesięciu lat albo wieków.”. 

W swoim uzasadnieniu  Sąd Okręgowy w Warszawie, rozpatrujący sprawę policjanta, który zaskarżył ustawę dezubekizacyjną określił zapisy ustawy jako „represyjne” i „dyskryminacyjne” i skierował sprawę do  Trybunału Konstytucyjnego. Sąd zwrócił w uzasadnieniu uwagę, że wielu funkcjonariuszy, których pozytywnie zweryfikowano po 1989 roku, wzorowo wypełniało swoją służbę w wolnej Polsce. 

 "Odebranie teraz takim funkcjonariuszom uprawnień nabytych słusznie i sprawiedliwie w III RP za nienaganną służbę może stanowić zaprzeczenie zasady zaufania obywatela do państwa" – czytamy w uzasadnieniu. "Ustawa, obniżając prawa nabyte słusznie, sprawiedliwie, w demokratycznej Polsce i w służbie dla niej może być postrzegana jako represyjno-odwetowa" stwierdza Sąd Okręgowy w Warszawie. 

7 maja 1981 pijany tłum otoczył posterunek milicji w Otwocku w którym siedzieli  dwaj mężczyźni za naruszenie porządku publicznego (bójka i burda w restauracji na dworcu kolejowym). Tłum żądał wypuszczenia chuliganów chciał zlinczować milicjantów. W ich obronie stanął A. Michnik czołowy działacz opozycji demokratycznej w Polsce. Dzisiaj ten sam pijany tłum napisał i chce wprowadzić w życie ustawę dezubekizacyjną, która jest aktem zemsty na wszystkich, którzy służyli w służbach mundurowych PRL. W 1981 r. milicjantów bronił przed pijanym tłumem A. Michnik. Dzisiaj biorąc przykład z red. „Gazety Wyborczej” i jego pięknej postawy, my polscy demokraci powinniśmy przyłączyć się do protestów przeciwko wprowadzeniu w życie tej ustawy, która jest hańbą dla każdego Polaka przywiązanego do tradycji swego narodu. Przypomnijmy wydarzenia z 7 maja 1981 roku.

                                                                                                                                    ****

Zaczęło się od drobnego incydentu. 7 maja 1981 r. w dworcowym bufecie w podwarszawskim Otwocku dwaj pijani mężczyźni, Włodzimierz M. i Sławomir G., pokłócili się z ekspedientką o kaucję za naczynia. Kiedy zagroziła, że zadzwoni po milicję, sami ruszyli na posterunek dworcowy z kamieniami w rękach, wybili kilka szyb. Po chwili brutalnie zatrzymali ich milicjanci. 

W PRL-u powszechne było przekonanie, że funkcjonariusze MO biją zatrzymanych (symbolem tego było katowanie robotników, którzy protestowali w czerwcu 1976 r. przeciw podwyżkom cen żywności), a przy tym są skorumpowani i nieskuteczni. 

Wiosną 1981 r. atmosfera w kraju stawała się coraz bardziej napięta. W marcu w Bydgoszczy funkcjonariusze MO ciężko pobili działaczy "S", którzy nie chcieli opuścić budynku wojewódzkiej rady narodowej. Doszło niemal do strajku generalnego. 

Wszystko to miało wpływ na przebieg wydarzeń w Otwocku. Pod posterunkiem zaczął się zbierać tłum, który gęstniał z każdą minutą. Była to pora powrotów z pracy, pociągi ciągle dowoziły ludzi. Zatrzymani chuligani krzyczeli z celi, że są bici. Tłum reagował coraz bardziej emocjonalnie. Jedna z kobiet wołała: "Co? Jak mój syn się upije, to mam go zabić?". Wśród gapiów znajdowali się pijani, którzy nawoływali do rozprawienia się z milicjantami.

Na miejscu pojawili się działacze otwockiej "Solidarności". Starali się mediować. Jeden z nich został wpuszczony na posterunek. Po chwili oznajmił ludziom, że powinni się rozejść, bo nikomu nie dzieje się krzywda. Po zatrzymanych przyjechała karetka, zabrała ich do otwockiej komendy miejskiej MO na badania. Tłum jednak pozostał pod posterunkiem.

Kwestiami praworządności, w tym nadzorem nad MO, zajmowała się z ramienia "S" tzw. komisja Bujaka. Zbigniew Bujak, wcześniej współpracownik KOR-u, był wówczas przewodniczącym Regionu Mazowsze "S". Komisja prowadziła z władzami rozmowy m.in. na temat łamania prawa przez funkcjonariuszy milicji oraz ich ścigania i karania. Temu właśnie były poświęcone rozmowy Bujaka z ministrem sprawiedliwości. 7 maja. Z. Bujak z A. Michnikiem postanowili pojechać do Otwocka i spróbować uspokoić agresywny tłum.

Tłum stawał się coraz bardziej agresywny. Kilku mężczyzn próbowało wyważyć drzwi do budynku. Ludzie domagali się wydania jednego z milicjantów, uważanego za szczególnie agresywnego.

 Bujak i Michnik pojawili się pod posterunkiem w ostatniej chwili. Przywieźli ze sobą obu zatrzymanych, którzy przedstawili się przez megafon. Jednak okrzyki i żądania, by "wymierzyć milicjantom sprawiedliwość", nie ucichły.
Megafon przejął Michnik. Przedstawił się jako doradca "Solidarności". Odpowiedziało mu buczenie. Wtedy zaczął jeszcze raz, głośniej: "Nazywam się Adam Michnik i jestem siłą antysocjalistyczną".

W języku oficjalnej propagandy określenie to było jedną z największych obelg. Tym tekstem Michnik "kupił" sobie tłum: wróg władzy - czyli "nasz"!

Michnik tłumaczył, że zatrzymani są wolni. Kiedy ktoś spytał o gwarancje, odpowiedział, że sam był więziony, bity i daje gwarancje swoim słowem. Obiecał, że jeżeli milicja znowu zatrzyma obu mężczyzn, pojawi się ponownie pod posterunkiem, "a jak mnie nie będzie, to znaczy, że mnie też zamknęli". Była 3 w nocy. Tłum zaczął się rozchodzić.

Według jednej z relacji komendant powiedział po wszystkim do Michnika: "Może mnie to drogo kosztować, ale dziękuję". Według innej uścisnął mu dłoń i zasalutował, mówiąc: "Może pan nie zechce przyjąć, ale chciałem podziękować".

Kuroń odebrał telefon od Michnika w środku nocy: "Udało się - wołał, śpiewał mi wprost w słuchawkę. Udało się, chcieli podpalić, atakować, przemawiałem, rozeszli się, udało nam się, udało! Ach, jak ja mu zazdrościłem. Siedząc przez lata po tych wszystkich śmierdzących norach, na tak zwanych dołkach w komendach całego kraju, hołubiłem jedną myśl o zemście. Że oto nadejdzie słodka chwila, gdy uda się mi obronić tych milicjantów przed linczem. Adaś to przeżył".

Zamieszki jednak się nie skończyły. Następnego dnia od rana wokół posterunku kręciły się grupy młodocianych chuliganów. Po południu zebrała się spora grupa, która go podpaliła. Kiedy przyjechała straż, młodzi ludzie przecinali węże strażackie. Do 19 budynek spłonął doszczętnie. 

O całym zdarzeniu nadal krążyły coraz dziwniejsze plotki. Dziennikarzom, którzy zjawili się w Otwocku, ktoś z miejscowych mówił: "Widziałem, że jeden z zatrzymanych ma wybite oko, a drugi nie żyje". Po mieście kręciło się kilka grup, które próbowały dewastować sklepy czy wagony stojące na bocznicach.

O spokój apelowali działacze otwockiej "Solidarności". Nakłaniali, aby zgłaszać się do siedziby związku i informować o przestępstwach popełnionych przez milicjantów. Miasta pilnowały patrole składające się ze związkowców i ochotników. Przejęły one obowiązki milicji, która znikła z ulic.

Sytuacja była jednak tak zła, że na pomoc musieli przyjechać Kuroń z Janem Józefem Lipskim, działaczem KOR-u i "S". Kuroń wspominał: "Gdy przyjechałem, budynek dogorywał. Pogorzelisko, swąd, tłum. (.) W tej samej chwili zjawił się ktoś z miejscowej »Solidarności « i powiedział, że na mieście są rozbijane sklepy". Nie mógł się doprosić megafonu. "Wlazłem na wagon i wrzeszcząc na całe gardło, próbowałem dogadać się z tłumem. Nie jest dobrze. Mnóstwo pijanych, przerywają mi. (.) Ogłaszam, że kto zostanie tu dłużej niż 10 minut, jest prowokatorem. Odeszliśmy i po 10 minutach stacja była pusta".

Po zakończeniu zajść w mediach pojawiły się - co wtedy było sensacją, chodziło wszak o demonizowanych przez propagandę albo skazywanych na publiczny niebyt "wrogów ustroju" - pozytywne opinie o zachowaniu Kuronia i Michnika. Rzecznik Komendy Stołecznej MO podkreślił pozytywną rolę "S", przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej w Otwocku podziękował Kuroniowi i podkreślał, że to jego i Michnika działanie pozwoliło nie dopuścić do gwałtownych starć.

 P. Paleczny

Od 25 lat jesteśmy świadkami  i uczestnikami – zbliżenia polityczno – ekonomicznego między Ukrainą i Polską, jednego z najważniejszych procesów historycznych w dziejach obu narodów, który zmienia oblicze naszego kontynentu. Porozumienie Ukraińców i Polaków następuje bowiem wtedy, gdy „na wschodnich rubieżach Europy, pojawia się agresor w postaci putinowskiej Rosji, która widzi w polsko – ukraińskim  pojednaniu zagrożenie dla swoich neoimperialnych planów” jak napisali w liście otwartym wybitni przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego na Ukrainie.

Równanie – im sojusz ukraińsko –polski trwalszy, tym Rosja słabsza, jest kamieniem węgielnym polityki Kijowa, to dlatego prezydent Poroszenko – w trakcie narastającego konfliktu miedzy ministrem Waszczykowskim i prezesem ukraińskiego IPN –u – klęknął przed pomnikiem lwowskich orląt i w specjalnym przemówieniu przypomniał, że UPA walczyła z komunistami, ale popełniała także zbrodnie, to dlatego grupa wybitnych intelektualistów ukraińskich zaproponowała  by jedną z ulic Lwowa nazwać imieniem Jacka Kuronia, urodzonego w tym mieście polityka i działacza społecznego. 

  • 1
  • 2

Wypełnij ankiete

Czy uważasz, że ustawa "dezubekizacyjna" zgodna jest z zasadami demokratycznego państwa prawa?
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
Total Votes:
First Vote:
Last Vote:

Portal sila-lewicy.pl powstał z inicjatywy niezależnych dziennikarzy z myślą o propagowaniu w przestrzeni medialnej zjednoczenia polskiej lewicy w jedną partię. Uważamy, że tylko silna partia lewicowa powstała z połączenia SLD i Partii Razem (do której dołączą lewicowe czy ekologiczne stowarzyszenia) jest w stanie powstrzymać degradację cywilizacyjną i kulturową jakiej jestesmy świadkiem pod rządami PiS-u. Likwidacja trójpodziału władzy, podporzadkowanie sądów władzy wykonawczej, wzrost nastrojów nacjonalistycznych, a nawet rasistowskich są bezpośrednim efektem.

Projekt sila-lewicy.pl działa na zasadach Non Profit, przy współpracy adeptów sztuki dziennikarskiej oraz wolontariuszy zainteresowanych ewolucją polskiego społeczeństwa i państwa.

Z przyjemnością nawiążemy współpracę ze wszystkimi, którzy mogliby przyczynić się do tworzenia i popularyzacji serwisu.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.