Demokracja jest zaprzeczeniem rewolucji. Rewolucja jest z definicji antydemokratyczna. W jakim sensie rządy PiS, zdobyte w legalny, demokratyczny sposób, można nazwać rewolucyjnymi? Rewolucja J. Kaczyńskiego „pożera” – na naszych oczach – demokrację.   Co, jakie procesy polityczne i społeczne, doprowadziły do paradoksalnego stanu politycznego w naszym kraju, który –spora część Polaków po obu stronach barykady – nazywa demokratyczną rewolucją? 

Na to pytanie intuicyjnie wszyscy zainteresowani odpowiadają automatycznie: wojna domowa  miedzy PiS i PO, wykopała przepaść między Polakami, nie tylko polityczną ale przede wszystkim moralną i semantyczną. Co to oznacza? Jeżeli nie ma wspólnego języka to nie ma warunków do prowadzenia dialogu – jeżeli nie ma warunków do prowadzenia dialogu, to nie ma możliwości dojścia do kompromisu nie wspominając o porozumieniu miedzy zwalczającymi się obozami. Demokracja bez dialogu i kompromisu nie istnieje. 

Po uchwaleniu przez „Sejm” kolejnej nowelizacji  ustawy o Sądzie Najwyższym, partia prezesa J. Kaczyńskiego przystępuje do medialnej ofensywy i wskazuje palcem wrogów publicznych rządu i Polski. Są nimi oczywiście media – przede wszystkim TVN, TVN24 TVN24bis. „Minister” Gliński zaskarżył satyryczny program TVN24 do nawoływania do anarchii i KRRIT już przystąpiła do akcji. 

Prezydent A. Duda spłaca  dług swemu przełożonemu J. Kaczyńskiemu i w momencie walki społeczeństwa polskiego o niezawisłe sądy i demokrację w Polsce, przedstawia swoją propozycje zmian Konstytucji – bzdurną od a do z -, której celem jest tylko i wyłącznie przykrycie medialne likwidacji demokracji w Polsce przez PiS i właśnie jego. Zamiast o praworządności Polacy – według zamysłu – marketingowców PiS, będą dyskutowali o 10 pytaniach, które ma zamiar przedstawić prezydent Duda polskiemu społeczeństwu. Oczywiście nasza odpowiedź może być tylko jedna.

Piotrowicz skraca czas wypowiedzi posłów opozycji. Piotrowicz straszy karami prezes SN. Piotrowicz likwiduje – na rozkaz J. Kaczyńskiego praworządność w Polsce. Robi to oczywiście w imię praworządności prawdziwej i autentycznej. Piotrowicz jest narzędziem prezesa PiS do likwidacji głównego wroga polskiego ludu jakim jest demokracja liberalna. Piotrowicz jest Wyszyńskim J. Kaczyńskiego. Kim był Wyszyński? Był prokuratorem w czasach procesów moskiewskich w latach 30 –tych XX wieku. Był narzędziem Stalina do likwidacji opozycji. Wyszyński do 1919 roku był największym wrogiem bolszewików. Był mieńszewikiem – należał do frakcji socjaldemokratów mordowanej na rozkaz Lenina, Trockiego i Stalina. Nie było większego wroga władzy radzieckiej niż mieńszewicy.

Politycy PiS nie zdają sobie sprawy, że swoje reformy przede wszystkim 500+, zawdzięczają, ministrowi J. Rostowskiemu, który w 2016 roku zlikwidował OFE w wersji socjalistycznej (każdy ubezpieczony musiał odprowadzać pieniądze ze swojej składki – nie miał wyboru) i w ten sposób załatał budżetową dziurę. Likwidacja OFE w wersji socjalistycznej umożliwiła PiS –owi wprowadzenie reformy 500+. Bez J. Rostowskiego i jego odwagi w likwidacji OFE PiS –owskie przekupstwo wyborców nie mogło by zaistnieć. Przypomnijmy w ogromnym skrócie na czym polegała tzw. reforma emerytalna wprowadzona w Polsce w 1999, która była największa grabieżą finansową w historii Polski.

Prawo i Sprawiedliwość powstało w 2001 roku. Powołanie do życia PiS wiązało się ze zdradą przez L. Kaczyńskiego, ministra sprawiedliwości w rządzie AWS – UW, swojego przełożonego premiera Buzka. L. Kaczyński wbił polityczny nóż w plecy Buzka. Tusk zrobił to samo Geremkowi i powstały dwie nowe partie, które do tej pory rządzą Polską. Zdrada i nielojalność jest podstawą sukcesu w polityce, gdyby L. Kaczyński był lojalny wobec Buzka i Tusk wobec Geremka, nikt dzisiaj by o nich nie słyszał. 

„Przekaż historyczny nie potrzebuje prawdy historycznej, prawda mu przeszkadza, chciałby ją pominąć” [1] – autorem tego zdania najcelniej charakteryzującego całą filozofię historii obozu prawicowego, który od ponad dwóch lat rządzi Polską, jest J. Marek. Rymkiewicz. To on autor wiersza „Do Jarosław Kaczyńskiego” tworzy w swoich książkach nieprawdziwy i zdziecinniały obraz historii Polski, którą od 2016 roku zaczyna się upowszechniać w środkach masowego przekazu. Prawda historyczna –a także dyskusja o historii, która toczy się w każdym cywilizowanym kraju – jest największym wrogiem zarówno J. Kaczyńskiego jak i jego poetyckiego adiutanta J. Marka Rymkiewicza. 

Dlaczego polscy politycy zachowują się wobec nacjonalistów ukraińskich tak jakby wolna Ukraina istniała od kilku wieków a nie od kilku lat? Dlaczego nikt nie zadaje sobie pytania - kim jest Bandera dla Ukraińców? Co wiemy o banderowcach? Wiemy, że wymordowali od 200 do 300 tysięcy Polaków na ziemiach wschodnich II Rzeczpospolitej – i wiemy, że ta zbrodnia nigdy przez nas nie zostanie zapomniana, domagamy się także od Ukraińców zaprzestania gloryfikacji Bandery jako bohatera narodowego Ukrainy. Jest to reakcja całkowicie zrozumiała, problem w tym, że nie próbujemy jednocześnie brać pod uwagę resentymentów tych Ukraińców, którzy w Banderze widzą nadal bohatera narodowego. 

Od tygodnia elita obozu rządzącego z Prezydentem i Premierem na czele niszczy nasze dobrosąsiedzkie relacje z Wolną Ukrainą, największe osiągniecie polityczne III Rzeczpospolitej, dziedzictwo między innymi śp. prezydenta L. Kaczyńskiego. Nasi (a może nie nasi?) politycy z PiS – u mówią i piszą jak ich nauczyciele z ONR – na czele z prof. Żarynem -, który nie zna tradycji B. Piaseckiego (twórca ONR, a później PAX –u), jedynego polskiego polityka przedwojennego sprzeciwiającego się polonizacji Wołynia, obłędnej  polityce Rydza – Śmigłego i części obozu sanacyjnego. 

Przywódca ONR miał przyjaciół wśród ukraińskich nacjonalistów. Czy o tym prof. Żaryn nie wie? Dzisiejsi „politycy” z PiS zdradzają całą tradycję polityczną Polski, nie tylko Giedroycia i Mieroszewskiego, ale także jak już napisałem, ONR. Dzisiejsi politycy PiS, ludzi z własnego obozu politycznego – np. premiera Olszewskiego -, który przypomniał im kilka elementarnych faktów z historii Ukrainy – nazywają odstępcą, a ich elektorat, za  słowa zdrowego rozsądku, wyzywa go od zdrajców. Na naszych oczach PiS podważa fundament naszej niepodległości i wolności – przyjazne relacje z Ukrainą. 

W wydawnictwie „Spotkania” ukazały się „Żywot człowieka gwałtownego” wspomnienia Józefa Łobodowskiego ostatniego przedstawiciela tzw. nurtu ukraińskiego w literaturze polskiej. Łobodowski był piewcą Ukrainy. Ona jest jego najważniejsza muzą, więcej staje się jego przybraną Ojczyzną. Jego poezja – o czym bardzo rzadko się pisze - jest jednym ze źródeł politycznego programu paryskiej Kultury na łamach której Mieroszewski i Giedroyć w dyskusji na temat naszej granicy wschodniej, w imieniu Polaków uchodźców aprobują odcięcie Kresów Wschodnich, czyniąc symboliczną ofiarę z Wilna i Lwowa na rzecz przyszłego porozumienia z Ukraińcami oraz Litwinami.

  Dyskusja o polskiej granicy wschodniej rozwinęła się na łamach pisma w 1952 r. na bazie listu ks. Józefa Majewskiego List poprzedzał obszerny memoriał Józefa Łobodowskiego o wymownym tytule „Przeciw upiorom przeszłości” (K. 1952, nr 2/52–3/53). Zawierał on krótka historie relacji polsko-ukraińskich. Łobodowski krytykował niekonsekwentną taktykę rządu sanacyjnego wobec mniejszości narodowych w dwudziestoleciu międzywojennym: polską megalomanię, mocarstwową frazeologię, projekty asymilacji Ukraińców i Litwinów wdrażane przez wojewodów kresowych, przy całkowitym niezrozumieniu marzeń tych narodów.

Wywiad jaki udzielił K. Morawicki rosyjskiej agencji prasowej „Nowosti” jest jeszcze jednym przykładem  - i to drastycznym - ,że rządzą nami historyczni analfabeci, którzy o relacjach Rosja – Ukraina – Polska nie wiedzą nic lub prawie nic. Przy czym poseł K. Morawiecki, ojciec premiera III Rzeczpospolitej nie wie nic o Ukrainie i formułuje opinie jakby nie znał podstawowych faktów z historii XX wieku.

Od dzisiaj 4 lipca 2018 roku III Rzeczpospolita Polska stała się państwem faszystowskim w którym aparat sprawiedliwości jest całkowicie uzależniony od władzy wykonawczej. Zwolennicy PiS są takimi porównaniami oburzeni i  się im nie dziwię, ale niech nie zapominają, że Mussolini rozpoczął budowę Faszystowskich Włoch nie od wprowadzenia dyktatury tylko przebudowy aparatu sprawiedliwości. „Sprawiedliwa sprawiedliwość” tak można podsumować jego program przebudowy Włoch, który wzbudził entuzjazm jego rodaków. Kiedy w ideologii PiS –u pojawiły się elementy współgrające z doktryną Mussoliniego? 

O czasu do czasu nasi  prawicowi intelektualiści rzucają się do gardła Wałęsie oskarżając go o pisanie donosów na swoich kolegów, o wysługiwanie się PRL-owskiej Służbie Bezpieczeństwa, o to że był agentem „Bolkiem” itd. Głupota tych oskarżeń, jest pochodną dziedzictwa kulturowego polskiej inteligencji – wyssanego z mlekiem matki – polegającego na świętym przekonaniu, że nasi wspaniali bohaterowie z powstań – styczniowego czy listopadowego – nigdy nie składali zeznań, że byli bez skazy. Aniołowie na wiecznych wakacjach. 

Otóż prawda jest dokładnie przeciwna. Wszyscy – lub prawie wszyscy – których czcimy składali często zeznania bo byli normalnymi ludźmi, bo załamywali się pod wpływem samotności czy strachu przed śmiercią. Wałęsa – o czym trzeba stale przypominać – nie wyznawał ideałów kulturowych czy powstańczych polskich inteligentów. Był robotnikiem, który skończył zawodówkę, ideały polskich inteligentów były mu obce do czasów sierpniowej rewolucji a nawet dalej. Aby zrozumieć jego postawę – postawę przywódcy robotniczego a nie inteligenckiego, musimy cofnąć się do czasów strajków grudniowych z 1970 roku w których Wałęsa brał jako członek jednego z komitetów strajkowych.

Strajk generalny robotników na Wybrzeżu w sierpniu 1980 roku był przede wszystkim kontynuacją strajków grudniowych z 1970 roku. 

Prezes J. Kaczyński ma rację – nowa Jałta jest konieczna. Jałta w której nareszcie narody Europy uznają jednoznacznie, że to Polska i polski naród był główną ofiarą dwóch totalitaryzmów. Prezes PiS ma rację, ale nie umie jej jasno i precyzyjnie wyrazić. Oto próba odpowiedzi na pytanie – dlaczego narody Europy są Polsce nadal coś winne. 

Zachód nie wywalczył dla nas wolności. Wywalczyliśmy ja sami. Unia Europejska nie zbuduje za nas instytucjonalnych okopów, które obronią polskie społeczeństwo przed autorytarnymi rządami. Musimy to zrobić sami. Jakie instytucje powinniśmy  zbudować by wzmóc kontrolę nad niekontrolowaną władzą, która zniszczyła niezależne struktury sądownicze i zabiera się do radykalnego ograniczenia roli Sejmu? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przypomnijmy najważniejsze fakty z historii podboju społeczeństwa obywatelskiego przez PiS – owskie państwo.

 PiS Od momentu przyjęcia władzy na jesieni 2015 roku, dyskurs partii rządzącej był jasny i klarowny: chcemy wprowadzić radykalne reformy a do tego potrzebna jest silna władza wykonawcza i władza sądownicza, która będzie sprzyjała naszym planom a przynajmniej im nie przeszkadzała. Logika tej politycznej filozofii jest nadal głoszona i została w 100% zrealizowana. Trybunał Konstytucyjny został ubezwłasnowolniony a jego autorytet prawny jest w tej chwili równy zeru. 

 Nie wiemy jak TK będzie pracował, wiemy tylko, że ośmiu z 15 sędziów to marionetki PiS. Być może niektórzy sędziowie będą kierowali się w swojej pracy nie tylko interesem partii rządzącej, ale także etyka zawodową, lecz o tym dowiemy się za jakiś czas. Wiemy z historii, że proces wzmacniania władzy wykonawczej zawsze doprowadzał do ograniczania demokracji i praw ludu. Ten proces jest niezależny od osobistych przekonań przywódców ugrupowania rządzącego, którzy mogą być osobiście demokratami, ale mechanizm radykalnego wzmacniania władzy wykonawczej i ustawodawczej nieuchronnie zmienia ich w autokratów. 

Mamy więc, z jednej strony rząd którego naczelnym celem jest sprawowanie władzy bez kontroli prawnej co narusza podstawowe zasady demokracji, z drugiej zaś społeczeństwo w którym królują ideały demokratyczne i które udowodniło, że demokracja jest dla niego najważniejsza. Mamy także niezbite dowody, że najważniejsze podstawy prawne funkcjonowania demokracji w III Rzeczpospolitej były do jesieni 2015 roku przestrzegane. Dowodem na to są wyniki wyborów i przejęcie władzy przez PiS. Przed wyborami PiS rozpętał histeryczną kampanię, że wybory w III Rzeczpospolitej są fałszowane, że demokracja w Polsce nie funkcjonuje. Wyniki wyborów zadały kłam tej propagandzie. Demokracja w Polsce funkcjonowała i jest w tej chwili ograniczana przez ludzi, którzy dzięki niej zdobyli władzę. 

Dlatego naczelny cel społeczeństwa obywatelskiego – które rozumie, że aby demokracja funkcjonowała zgodnie z własnymi założeniami, władza wykonawcza musi mieć nałożony kaganiec prawa i procedur – musi polegać na kontroli wyroków aktualnego Trybunału Konstytucyjnego. 

Kto ma to robić? Jak takie ciało mogłoby zdobyć w krótkim czasie konieczny autorytet? Uważamy, że społeczeństwo powinno powołać do życia Obywatelski Trybunał Konstytucyjny (OTK) w skład którego wchodziliby znani prawnicy o uznanym powszechnie dorobku. Kto i jak powinien wystąpić z inicjatywą powołania do życia Obywatelskiego Trybunału Konstytucyjnego? Uważamy, że powinna to zrobić lewica, a w szczególności SLD, ponieważ to właśnie ta partia popełniła błąd w wyborach z 2015 roku, startując w nich w koalicji z partią Palikota co uniemożliwiło jej wejście do Sejmu (koalicja musi zdobyć 8% głosów – koalicja SLD-Partia Palikota zdobyła ich 7.9%) i w efekcie doprowadziło do samodzielnych rządów PiS. Dalszy ciąg znamy. Katastrofalny błąd Leszka Millera konsumujemy do dzisiaj. Czy Włodzimierz Czarzasty i na przykład kandydaci na prezydentów wielkich miast z ramienia SLD nie powinni rozpocząć organizacyjnych przygotowań do powołania do życia Obywatelskiego Trybunału Konstytucyjnego? Samo rozpoczęcie takich prac byłoby wielkim sukcesem społeczeństwa polskiego. 

 Obywatelski Trybunał Konstytucyjny nie wydawałby by wyroków, tylko oceniałby każdorazowo wyroki i oceny Trybunału Konstytucyjnego. W ten sposób OTK samym swoim istnieniem wywierałby presję zawodową na członkach TK i jednocześnie upowszechniałby w społeczeństwie wiedze i szacunek o prawie. Byłby naszą obroną przed zakusami władzy. Zdaje sobie sprawę z ogromu trudności jakie powstałyby przy próbach powołania OTK, ale aktualnie w Polsce nic nie jest ważniejsze od upowszechniania szacunku dla prawa. To jest cel nadrzędny nie tylko opozycji, ale także całego społeczeństwa.

redakcja portalu sila-lewicy.pl

 

„Mogę zapewnić, że w PiS jest wszystko w porządku. Król jest jeden – Jarosław Kaczyński będzie przewodził Prawu i Sprawiedliwości”,  powiedziała niedawno Beata Szydło. Pytanie jakie zadał sobie w szpitalu J. Kaczyński brzmi jednak inaczej niż zapewnienia byłej pani premier; „mam 70 lat, a jeżeli zachoruje na tyle poważnie, że nie będę mógł fizycznie kontrolować – partii, Sejmu, prezydenta, to kto z moich dotychczasowych współpracowników, może kontynuować dzieło naprawy Rzeczpospolitej?”. Jak zapewnić ciągłość ideową PiS –u, bez mnie – takie pytanie zadał sobie J. Kaczyński w trakcie pobytu w szpitalu. 

Wałęsa był przywódcą „Solidarności”. Później twórcą porozumienia z komunistami przy „okrągłym stole”. Później prezydentem Rzeczpospolitej. Dzisiaj jest tylko wspomnieniem – różnie ocenianym. Wspomnienie nie może powrócić jako rzeczywistość go politycznej gry, ale Wałęsa tego nie rozumie. 

Wczoraj media poinformowały, że Lech Wałęsa przywrócił po 30 latach Komitet Obywatelski. Zawiązana w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku inicjatywa skupia przedstawicieli PO i Nowoczesnej, ale i profesorów prawa, naukowców oraz uczestników opozycji demokratycznej z czasów PRL. 

Antoni Macierewicz znika z polskiej polityki. Wieczny rewolucjonista swoimi pomysłami i swoją ideologią polocentryzmu już nie będzie zatruwał polskiej polityki. A. Macierewicz ponoć założył Komitet Obrony robotników. Być może, jednak KOR swoje istnienie i swoja sławę zawdzięcza nie Macierewiczowi tylko J. Andrzejewskiemu autorowi „Popiołu i diamentu” – Biblii PRL –u. Przypomnijmy fakty. 

 23 września 1976 roku powstał Komitet Obrony Robotników, pierwsza niezależna instytucja w PRL. Pod komunikatem powołującym do życia KOR podpisali się jego członkowie i założyciele, miedzy innymi: Jerzy Andrzejewski, Jacek Kuroń, Antoni Macierewicz i inni. Jedynym członkiem założycielem KOR, znanym szerszej publiczności, był J. Andrzejewski autor obowiązkowej lektury szkolnej pt. „Popiół i diament”, będącej Biblią PRL –u, pierwszym i podstawowym dziełem literackim, które sankcjonowało i legitymizowało władzę komunistów w Polsce. O reszcie członków KOR, przeciętny obywatel PRL –u nie wiedział nic lub prawie, tylko środowiska inteligencji warszawskiej czy krakowskiej mogły zidentyfikować kim jest J. Kuroń czy S. Barańczak. 

PiS, który osiąga w sondażach innych pracowni wyniki oscylujące wokół 40% wyborczego poparcia, według badania Kantar Millward Brown dla Faktów”TVN i TVN24 przeprowadzonych 27 marca na próbce 1001 osób, odnotowuje spadek do poziomu 28 proc. W tych samych badaniach PO uzyskuje 22% a SLD 9 %. Czy te wyniki są wiarygodne dowiemy się, kiedy inne pracownie opublikują rezultaty swoich badań, jednak jedno wydaje się pewne; do elektoratu PiS czy raczej do jego zwolenników dotarła informacja, że ich partia jest dokładnie taka sama jak PO i inne partie III Rzeczpospolitej. 

Wypełnij ankiete

Czy uważasz, że ustawa "dezubekizacyjna" zgodna jest z zasadami demokratycznego państwa prawa?
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
Total Votes:
First Vote:
Last Vote:

Portal sila-lewicy.pl powstał z inicjatywy niezależnych dziennikarzy z myślą o propagowaniu w przestrzeni medialnej zjednoczenia polskiej lewicy w jedną partię. Uważamy, że tylko silna partia lewicowa powstała z połączenia SLD i Partii Razem (do której dołączą lewicowe czy ekologiczne stowarzyszenia) jest w stanie powstrzymać degradację cywilizacyjną i kulturową jakiej jesteśmy świadkiem pod rządami PiS-u. Likwidacja trójpodziału władzy, podporządkowanie sądów władzy wykonawczej, wzrost nastrojów nacjonalistycznych, a nawet rasistowskich są bezpośrednim efektem rządów PiS -u.

Z przyjemnością nawiążemy współpracę ze wszystkimi, którzy mogliby przyczynić się do tworzenia i popularyzacji serwisu.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.