SLD ratuje polską demokracje

W programowym artykule pt. „Deklaracja – czas lewicy”, napisaliśmy, że dopóki PO będzie w oczach większości Polaków główną partia opozycyjną, dopóty PiS będzie rządził w Polsce. Napisaliśmy także, że historycznym zadaniem wręcz historyczną powinnością lewicy jest zastopowanie procesu przeistaczania Polski w państwo autorytarne. Postulowaliśmy zjednoczenie lub co najmniej współpracę dwóch głównych sił lewicowych w Polsce – SLD i Partii Razem, których programy są prawie identyczne.

W sensie programowym praktycznie obu partii nic nie różni – ostatnio mieliśmy tego jeszcze jeden dobitny dowód; zarówno A. Zandberg, jak i przew. W. Czarzasty zareagowali identycznie na złożenie kwiatów przez premiera Morawieckiego pod pomnikiem Brygady Świętokrzyskiej, która wsławiła się mordowaniem Żydów w czasie okupacji hitlerowskiej. Obaj panowie zaprotestowali przeciwko hołdowi złożonemu przez premiera rządu polskiego, zwykłym rabusiom i mordercom. 

 Jednak dzisiaj już wiemy, że najprawdopodobniej do współpracy miedzy oboma partiami nie dojdzie. Dla Adrian Zandberg SLD jest gorsze od PiS, ponieważ to jej działacze byli odpowiedzialni za proces transformacji (skrajnie niesprawiedliwy dla warstw uboższych) ekonomicznej w Polsce po 1989 roku. Innymi słowy SLD w oczach Partii Razem obarczone jest grzechem pierworodnym zainstalowania w Polsce „złodziejskiego kapitalizmu”. 

Działacze Partii Razem nie chcą dojrzeć, ze przez 25 lat demokracji SLD ewoluowało i nie jest już partią Kulczyka czy innych oligarchów, którzy wzbogacili się na prywatyzacji. Już rozpad SLD w 2003 roku i rządy premiera Belki i jego reformy – zapomniane przez wszystkich – obniżenie podatku CiT, oraz zmiana funkcjonowania giełdy zaprogramowana przez ministra Soche, dowodzą niezbicie, że SLD z roku 2005 było partią, która wyciągnęła wnioski z swoich i PSL rządów z lat 1993 – 1997. 

Każda ideologia oślepia.  Działacze partii Razem patrzą na świat oczyma autora ideologicznego hitu pt. „Prekariat – nowa niebezpieczna klasa”, w której brytyjski socjolog Guy Standing przedstawia proces globalizacji i cyfryzacji jako przyczyny końca demokracji i wręcz europejskiej cywilizacji. Czarna utopia Standinga ma niewiele wspólnego z polska rzeczywistością. W dodatku 21 lutego na stronie „Gazety Wyborczej” deklarację programową – przed wyborami samorządowymi – ogłosił Adrian Zandberg. Jest to deklaracja szokująca,  przypominająca najgorsze czasy propagandy PZPR. A. Zandberg, stwierdza, cytuje: 

„Im szybciej skończy się lament o końcu demokracji, a zacznie rozmowa o godnej pracy, kryzysie w szpitalach, prawie do aborcji czy szwankującym transporcie publicznym, tym gorzej dla PiS. I lepiej dla Polski.”. 

Innymi słowy działacz Partii Razem powtarza – w zmienionej formie – propagandę moczarowców z 1968 roku, która wpajała Polakom, że chleb jest bez wolności, że demokracja nie ma nic wspólnego z dobrobytem, że pisarze nie powinni lamentować (słynne „pisarze do piór”) tylko podporządkować się wytycznym partii. Zandberg w przeciwieństwie do studentów z 1968 roku, którzy krzyczeli „nie ma chleba bez wolności”, twierdzi, że przeciwnie jest chleb nawet jeżeli nie ma wolności. 

 „Im szybciej skończy się lament o końcu demokracji” – nie ma żadnego lamentu, tylko jest walka o jej zachowanie i wiedza, że na dłuższą metę bez demokracji nie będzie chleba. Czy Zandberg, tego nie rozumie? Czy działacze Partii Razem wiedza gdzie żyją, czy są dziećmi pozornego dobrobytu, który pęknie jak bańka medialna, gdy PiS zlikwiduje do końca demokratyczne państwo prawa? Broniąc demokracji, bronimy awansu ekonomicznego warstw uboższych.  

Czy tego prostego równania nie są w stanie działacze Partii Razem zrozumieć? Wyborcy rozumieją- w ostatnich sondażach SLD ma wyniki bliskie 10% natomiast Partia Razem szybuje w dół i chce na nią dzisiaj głosować 1,4% wyborców. Dlatego – dla niektórych ta konstatacja jest nie do przyjęcia – nadzieje demokratów w Polsce musza być skierowane do tej partii, która jest spadkobiercą.  

Nie pierwszy raz w historii komuniści ratują demokracje. W fascynującej książce „Anatomia chwili” jej autor  Javier Cercas opowiada historie nieudanego zamachu stanu, który przeprowadziło wojsko w Hiszpanii 23 lutego 1981 roku, w kilka lat po zapoczątkowaniu w tym kraju demokratycznych reform. Zamach się nie udał, ponieważ I sekretarz Komunistycznej Partii Hiszpanii Santiago Carrillio – jako jedyny deputowany w kortezach (hiszpański parlament) stanął w jej obronie, nie ugiął się przed przemocą, nie przestraszył w przeciwieństwie do socjalistów i liberałów. 

Warto dodać, że S. Carrillo był ostatnim dowódcą obrony Madrytu i że najprawdopodobniej odpowiadał osobiście za rozstrzelanie kilku tysięcy falangistów. Miał dosłownie krew na rękach i jak sam pisał – całe życie myślał jak zmazać tamten grzech, jak nie dopuścić po raz drugi do wojny domowej. Doszedł do prostego wniosku –tylko demokracja, tylko przestrzeganie jej zasad, jej etosu chroni narody przed tragedią. Gdy kilka lat później S. Carrillo wylądował w USA, amerykańskie gazety witały go tytułami: „Oto ten, który uratował hiszpańska demokrację”. Dzisiaj w Polsce demokrację mogą uratować działacze SLD, którzy przez 28 lat III Rzeczpospolitej nauczyli się szanować jej procedury, którzy stali się demokratami. To jest być może największe zwycięstwo reform wprowadzanych w naszym kraju po 1989 roku.

Paweł Paleczny

Komentarze   

0 #1 BartekP90 2018-03-21 19:57
Ciągle powtarzam lewicy, nie patrzcie w sondaże tylko łączcie się bo marnie wyjdziemy a jak widać działa taktyka rozbicia potencjalnych ruchów zjednoczeniowych poprzec wmawianie im że pojedyńczo mają szansę, działa.
A tak swoją drogą chyba od Lutego nikt nie organizuje spotkań między ugrupowaniami lewicy, nic nie słychać o żadnych wspólnych inicjatywach, nawet Nowacka przycichła a na tej stronie mniej się o tej kwestii pisze a czas działa na naszą niekorzyść. Czarne protesty mogą być szansą na zbliżenie ale trzeba działać!!!
Cytować

Dodaj komentarz

Wypełnij ankiete

Czy uważasz, że ustawa "dezubekizacyjna" zgodna jest z zasadami demokratycznego państwa prawa?
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
  • Votes: (0%)
Total Votes:
First Vote:
Last Vote:

Portal sila-lewicy.pl powstał z inicjatywy niezależnych dziennikarzy z myślą o propagowaniu w przestrzeni medialnej zjednoczenia polskiej lewicy w jedną partię. Uważamy, że tylko silna partia lewicowa powstała z połączenia SLD i Partii Razem (do której dołączą lewicowe czy ekologiczne stowarzyszenia) jest w stanie powstrzymać degradację cywilizacyjną i kulturową jakiej jestesmy świadkiem pod rządami PiS-u. Likwidacja trójpodziału władzy, podporzadkowanie sądów władzy wykonawczej, wzrost nastrojów nacjonalistycznych, a nawet rasistowskich są bezpośrednim efektem.

Projekt sila-lewicy.pl działa na zasadach Non Profit, przy współpracy adeptów sztuki dziennikarskiej oraz wolontariuszy zainteresowanych ewolucją polskiego społeczeństwa i państwa.

Z przyjemnością nawiążemy współpracę ze wszystkimi, którzy mogliby przyczynić się do tworzenia i popularyzacji serwisu.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.